Jurassic Pałk

W weekend zrobiliśmy sobie z całą rodzinką, na polecenie Juniora Sr, wycieczkę do Bałtowskiego Parku Jurajskiego. W sumie niedaleko, raptem 60 kilometrów - aż dziw, że wcześniej się nie zdecydowaliśmy bo, mimo wszystko, warto.

Dojechać tam nie jest łatwo, drogowskazy do Parku ustawione są przed samym parkiem, a trasa z Radomia jest nieco zawiła - aż dziw, że nie zadbano o to, całe szczęście, że jechaliśmy wyposażeni w GPS. W każdym razie i tak ci, którzy chcą to dojadą albowiem tłumy w środku są nieprzebrane.

Po uiszczeniu opłaty można się wreszcie wybrać w szlak ubarwiony "prawdziwymi" dinozaurami, uwaga, w skali 1:1! Co prawda, kiedy człowiek się dobrze przyjrzy to dinusie nieco rażą plastikiem i gumą, ale na maluchach wrażenie wywierają niesamowite. Dokładając kilka placów zabaw wyposażonych w szereg atrakcji, jakie tylko maluch może sobie wyobrazić i mamy idealne miejsce - raj :) Dodatkowo można sobie pojeździć na koniach za jedyne 3 zeta od rundki. Galeryjka z naszej wizyty jest pod tym linkiem.

Żeby nie było, że wpis jest sponsorowany to teraz będzie parę moich uwag. Obsługa placu zabaw jest do bani - nikt nie pilnuje żeby młodsze dzieci nie wchodziły na zabawki wybitnie dla nich nie przeznaczone, tylko wpuszcza jak leci, sam byłem świadkiem jak kilka dziewczynek nie dawało sobie rady z wlezieniem na wielką zjeżdżalnię i potem marudziły z łzami w oczach - a jakie było podejście można było zauważyć dopiero po wejściu do środka. Po drugie opisy przy dinozaurach są lakoniczne i zajmują po 2 linijki na tabliczce. Pfff!!! Dla tego, kto przyjeżdża taki kawał i chciałby się dowiedzieć czegoś więcej to spory minus! A na koniec rzecz (w mojej prywatnej skali) najbardziej dyskwalifikująca - na jednym z placów zabaw było zadaszone pomieszczenie z coin-opami, był After Burner, Rave Racer i inne hiciory od Segi i Namco - co z tego, kiedy wszystkie były zaopatrzone w kartkę AUTOMAT NIECZYNNY.

Więcej tam nie pojadę ;)

Nowe zabawki

Tydzień się rozpoczął całkiem fajnie - Bartek dostał za występ w Hugo nagrodę pocieszenia w postaci całkiem fajnego pada (jeszcze nie sprawdzałem czy jest lepszy w FIFA od opisywanego wcześniej), nagroda szła dobre dwa miesiące - pewnie dlatego, że w adresie zamiast Kolberga ktoś rezolutnie wpisał Kolbergera. I tak dobrze, że poczta sobie nie przywłaszczyła.

A propos poczty, to nie lubimy się bardzo od jakiegoś czasu z powodu okrutnego traktowania przesyłek, które do mnie przyjeżdżają / przylatują. Dwie kolejne przesyłki doręczono mi w takim stanie, że listonosz (chociaż co on winny) miał szczęście, że nie zastał mnie w domu tylko przezornie zostawił awizo - średniowieczne tortury to mało w porównaniu z traktowaniem moich cudeniek kupionych za ciężką walutę.

A wczoraj nabyliśmy z żoną najfajniejszą zabawkę - nowy telewizorek :) Zgodnie z panującą obecnie modą to elcedek - Samsung LE32S81B. Dla mnie, jako purysty pod względem wyglądu i jakości to obraz jest bardzo w porządku, w sumie nie ma się co spodziewać za taką cenę specjalnej rewelacji. Po dokładnym wyregulowaniu i dopieszczeniu obraz jest całkiem przyzwoitej jakości, gdyby ktoś szukał telewizora w dobrej cenie to oczywiście polecam!

Gdyby ktoś się dziwił czemu wpisy na blogasie pojawiają się tak rzadko, to nadmienię tylko, że podczas pisania tej notki:

  • dwa razy bujałem po kilka minut Juniora Jr
  • przewijałem Juniora Jr
  • oglądałem jaki to Junior Sr jest już duży poprzez demonstrację Bartka, że może dosięgnąć szyby przy drzwiach do kibelka
  • karmiłem Juniora Jr
  • ścieliłem łóżko

Tylko tyle, a wpisanie powyższego tekstu zajęło (łącznie z przerwami) około półtorej godziny.

Roooar

Młody-najmłodszy drze się ciągle i niemiłosiernie, czym domaga się zainteresowania. Nie można go zostawić na więcej niż kilka minut ponieważ zaraz rozpoczyna koncert, takie to nam się urodziło towarzyskie dziecko.

Co ciekawe, kiedy jesteśmy "w gościach" lub goście przychodzą do nas to Aleksander jest dzieckiem "do rany przyłóż" - leży sobie grzecznie, rozgląda się dookoła, czasem nawet coś opowie w narzeczu noworodkowo-bobasowskim i wszyscy się dziwią co my od niego chcemy - taki milusi Duduś. Mówią tak, bo Go nie znają, a On sprawia znakomite wrażenie w towarzystwie.

W temacie grania to ze Starszym Młodym gramy ostatnio tylko na Atari i to w wersji najbardziej hardkorowej - w gry wgrywane wyłącznie z magnetofonu - i to w normalu, kto miał Atari wie czym to pachnie. Kilkanaście minut brrrrr, brrrr, brrrrrrrrrrrr. Na szczęście magnetofon (w liczbie kilku sztuk) mamy w dobrym stanie i wgrywanie jest pewne i skuteczne. Kilka dni temu uzupełniliśmy kolekcję kaset o nowe egzemplarze więc grać jest w co.

Juniorowi Seniorowi najbardziej przypadło do gustu Polskie LOGO i niemalże każdy dzień rozpoczyna od "źółwika" przez co coraz lepiej idzie mu czytanie i literowanie - a mówią, że komputery niczego nie uczą (oprócz mordowania hord kosmitów)... Pewnie zostanie lepszym koderem niż tatuś (dużo nie trzeba...).

Kontakt

Jeśli koniecznie chcesz się ze mną skontaktować...

  • Jabber: delyra@jabber.wp.pl
  • GG: 765628
  • e-mail: daniel.kozminski@gmail.com
  • tel: +48605650809