Ziew

Dzisiaj, po raz pierwszy od chyba roku, udało mi się zaspać do pracy. Żony brak (wyjechała sobie, no) więc nie miał kto dobudzić skutecznie - komórka, zwyczajowy budzik, pacnięta śpiącą ręką nawet się nie broniła. Co prawda tylko godzina spóźnienia to prawie nic, ale teraz muszę ten czas odsiedzieć pracy tak, aby rachunek się zgadzał.

Z zazdrością patrzę sobie na informacje, o tym jak to Steve dogadał się z EMI i można sobie (tzn. Hamerykanie mogą) kupować piosenki w iTunes bez DRM za $1.29, bajka przy ich zarobkach. Tymczasem w Wolsce ceny mp3 są wzięte z kosmosu, cały zestaw mp3 składający się na album potrafi kosztować WIĘCEJ niż analogiczna, "tradycyjna" płyta CD, a dodatkowo niektórzy specjaliści produkują CD, niedające się odtwarzać za pomocą komputerów. Jednym słowem jesteśmy 100 lat za małpami - epoka kamienia łupanego.

Niemalże codzienność

Od mniej więcej tygodnia mam przyjemność pracuję z aplikacją, która ma tylko jedną wadę.

Nie ma zalet.

Udało się

Wczorajszy, wcześniej anonsowany, wypad udał się jak najbardziej. Co prawda pogoda przechodziła ze skrajności w skrajność, ale nie ma to jak naprawdę świeże powietrze.

Euro 2012 widać już za pasem ponieważ w trakcie ok. 130 kilometrowej trasy, gdzieś 60 km to wykopy, świeżo powstające drogi ekspresowe względnie estakady nad nimi. Jakby tego było mało to np. skręty oznaczone są wielką górą piachu i zaraz za nią umiejscowioną tabliczką gdzie ten skręt prowadzi - oczywiście nic nie widać i musieliśmy się zawracać, co przy sobotnim ruchu nie jest zbytnio łatwą sprawą.

W drodze "do" dokuczał nam przeraźliwy upał, który również dawał o sobie znać podczas grilla w miejscu docelowym. Tak mocno, jak prażył tak szybko przerodził się w ulewę, która towarzyszyła nam, a jakże, w drodze powrotnej. Ulewa była tak silna, że w ciągu godziny drogi tzw. "trzeciej kategorii odśnieżania" migiem zamieniły się w całkiem spore strumyczki, które wykluczały jazdę szybszą niż ok. 40 km/h. Zabawę pogłębiały TIRy, które nic sobie nie robiąc z panującej aury przejeżdżając obok nas zalewały jak ostrą, chlapiącą bryzą. Fajowsko.

Zdjęcia, gdyby ktoś chciał, znajdują się tutaj, trasa, którą przebyliśmy - w poprzedniej notce.

Weekendowa wycieczka

Jutro czeka moją rodzinkę i naszą zieloną strzałę dosyć spora trasa. Wreszcie może znajdzie się chwila odetchnąć prawdziwie czystym powietrzem, a przede wszystkim wielka frajda dla Juniora, który będzie mógł porządnie się wybiegać i pooglądać z bliska inwentarz i inne atrakcję, które tylko wieś może zapewnić.

Szkoda tylko, że benzyna taka droga, bo można by częściej uskuteczniać takie wypady.

FInał przespany

Wczorajszy finał Ligi Mistrzów przejdzie do historii (mojej) jako największe flaki z olejem wśród pozostałych podsumowujących niemal roczne zmagania "najdroższej" ligi na świecie. Za najlepszy komentarz mogą posłużyć telewizyjne relacje z meczu - tylko akcje bramkowe i ew. interwencja Didy w początkowych minutach.

Szczerze mówiąc to nic innego ciekawego się nie działo - typowe piłkarskie szachy. Rzadko mi się zdarza, że usypiam podczas trwania drugiej połowy, wczoraj tak było i oglądając obszerne skróty oraz czytając relacje mogłem się upewnić, że tak naprawdę to nic nie straciłem.

Bardzo niefajnie jest czekać rok na dobry mecz i się srodze zawieść.

Zapiski na szybko

To będzie kolejny blog, w którym raczej nic ciekawego nie będzie można znaleźć. Nie będzie tu polityki, komentowania bieżących wydarzeń w Sejmie - nic z tych rzeczy.

Jeśli ktoś chce się dowiedzieć co robię, jak spędzam czas wolny względnie czym się interesuję - zapraszam serdecznie.

Kontakt

Jeśli koniecznie chcesz się ze mną skontaktować...

  • Jabber: delyra@jabber.wp.pl
  • GG: 765628
  • e-mail: daniel.kozminski@gmail.com
  • tel: +48605650809