Ziew
Dzisiaj, po raz pierwszy od chyba roku, udało mi się zaspać do pracy. Żony brak (wyjechała sobie, no) więc nie miał kto dobudzić skutecznie - komórka, zwyczajowy budzik, pacnięta śpiącą ręką nawet się nie broniła. Co prawda tylko godzina spóźnienia to prawie nic, ale teraz muszę ten czas odsiedzieć pracy tak, aby rachunek się zgadzał.
Z zazdrością patrzę sobie na informacje, o tym jak to Steve dogadał się z EMI i można sobie (tzn. Hamerykanie mogą) kupować piosenki w iTunes bez DRM za $1.29, bajka przy ich zarobkach. Tymczasem w Wolsce ceny mp3 są wzięte z kosmosu, cały zestaw mp3 składający się na album potrafi kosztować WIĘCEJ niż analogiczna, "tradycyjna" płyta CD, a dodatkowo niektórzy specjaliści produkują CD, niedające się odtwarzać za pomocą komputerów. Jednym słowem jesteśmy 100 lat za małpami - epoka kamienia łupanego.