FInał przespany
Wczorajszy finał Ligi Mistrzów przejdzie do historii (mojej) jako największe flaki z olejem wśród pozostałych podsumowujących niemal roczne zmagania "najdroższej" ligi na świecie. Za najlepszy komentarz mogą posłużyć telewizyjne relacje z meczu - tylko akcje bramkowe i ew. interwencja Didy w początkowych minutach.
Szczerze mówiąc to nic innego ciekawego się nie działo - typowe piłkarskie szachy. Rzadko mi się zdarza, że usypiam podczas trwania drugiej połowy, wczoraj tak było i oglądając obszerne skróty oraz czytając relacje mogłem się upewnić, że tak naprawdę to nic nie straciłem.
Bardzo niefajnie jest czekać rok na dobry mecz i się srodze zawieść.
salvadhor,
25 maja 2007 @ 20:54:42
Przynajmniej biletu nie musiałeś kupować - wtedy to by była strata ;)
dely,
25 maja 2007 @ 21:22:05
Wiesz, na taki mecz to się chodzi dla atmosfery :)