Kolejny poniedziałek
Weekendowy wyjazd na imieniny do Grodziska udał się znakomicie, droga nawet pusta i byłaby przyjemna, gdyby nie fatalne oznaczenie skrętu na wiadukt kierujący na Mszczonów. Tak zmyślnie zastawionego zjazdu z "siódemki" należałoby tylko pogratulować. Dzięki temu musieliśmy nadrobić kilka kilometrów aby znaleźć dogodne miejsce do zawrócenia, a to nie było łatwe, ponieważ ta trasa jest rozkopana niemalże na całym odcinku Radom - Grójec. Na szczęście później już jest tylko cudowna, niedawno poprawiana trasa Grójec - Mszczonów.
Przed wyjazdem zainwestowaliśmy z małżonką w nowe (no, bez przesady) opony dzięki którym znacznie wzrósł komfort jazdy, szkoda tylko, że w sklepie z ogumieniem jak na złość trafiliśmy na zlot użytkowników Mercedesa, którzy musieli wymieniać wszystkie opony JUŻ, TERAZ.
Jutro żona z Juniorem jadą na większą wyprawę - ponad 300 kilometrów, więc modernizację trzeba byłoby zrobić i tak. Jak ja to przeżyję to nie wiem - prawie dwa tygodnie SAMODZIELNEGO gotowania. Producenci "chińskich" zupek zbiją na mnie majątek.
Najgorszą perspektywą jest to, że kolejny weekend dopiero za cztery dni.