Ała...
No tak, ten piątek nie będzie zapamiętany, jako najprzyjemniejszy dzień (jak to zwykle bywa) w tygodniu. Wszystko zaczęło się już o 4 rano - standardowy ból brzucha przechodzący później w ból dolnej części pleców aż do podbrzusza, bokiem. Tradycyjny, około copółroczny rytuał niektórym znanym jako kolka nerkowa spowodowana przesuwaniem się kamienia. Kto nie miał to nie wie, jakie to atrakcje.
Kiedy doświadczyłem pierwszy raz powyższych "przyjemności" (ok. 7 lat temu, jeszcze mieszkałem z rodzicami) moja mama u lekarza spytała się jakiego to jest rodzaju ból - lekarz stwierdził - "to tak, jakby Pani rodziła, tylko 2x bardziej". Tak więc userki Joggera, które mają dzieci wiedzą mniej więcej czego doświadczam raz na jakiś czas.
A miało być tak pięknie, pożyczyłem bowiem wczoraj od znajomego kierownicę, aby jeszcze bardziej podkręcać czasy w CMR. Dostałem też do testowania Richard Burns Rally i GT Legends - niestety dzisiejszy dzień poświęciłem głównie na odsypianiu nocy i środków przeciwbólowych.
Ale jutro sobie pogramy, wrażenia z testowania kierownicy oczywiście zamieszczę na blogasku.
Krystek,
06 lipca 2007 @ 23:58:52
Współczuję. Mnie tylko od czasu do czasu dopadają zapalenia układu moczowego i wtedy boli tak, ze robi mi się ciemno przed oczami i słabo. A na tę nerkę to dostajesz jakieś zastrzyki?
dely,
07 lipca 2007 @ 00:03:53
Jak nie pomagają przeciwbólowe to wtedy tak, ale ogólnie można się przyzwyczaić, szczególnie, że to się zdarza raptem raz na pół roku.
przemek,
07 lipca 2007 @ 19:35:58
Kolka nerkowa i rwa kulszowa to dwa bóle, które można jakoś powiązać z porodem pod względem doznać, hehe, tak twierdzą lekarze. Jednakże kilka moich koleżanek twierdzi, że porodu w ogóle nie odczuło, tak szybko się to odbyło. Więc to różnie bywa.
No, ale kamienie nerkowe to można rozbić przecież?
dely,
07 lipca 2007 @ 19:41:45
No da się rozbić, tylko że ja mam przeważnie największy ból jak już zmierzają do wyjścia, tak że zanim doczekam się na zabieg to już po sprawie ;)