Podróży jeszcze nie koniec
Mimo, że urlop powoli dobiega końca jeszcze się nie poddajemy. Jutro z rana z małżonką, juniorem i teściową wyskakujemy na 2 dni do Pilaszkowic - do chrzestnego juniora. Droga wygląda na krótką i w 2 godzinki powinniśmy być na miejscu.
A tam (podobno) czeka na nas cisza i spokój, prawdziwa dzika głusza i drewniany domek. Junior ma obiecane dostać prawdziwy drewniany łuk (phear!), żona i teściowa pogawędki z plotami, a ja święty spokój i prawdziwie domowe piwo. Zapowiada się pysznie, zabieram laptopa, aparat i jutro rano w drogę.
papalka,
11 sierpnia 2007 @ 21:13:09
No to udanego odpoczynku. Nie ma nic lepszego, niż byczenie się na swiezym powietrzu. Czekam na zdjęcia. Pozdr
dely,
11 sierpnia 2007 @ 21:18:19
Dzięki, mam nadzieję, że nas nie zaleje - wtedy zdjęcia będą.
Moje podwórko,
14 sierpnia 2007 @ 11:06:33
Wielkie cztery litery
No i z podróży zapowiadanej w poprzednim wpisie wyszły wielkie cztery litery... Żona raczyła się dosyć poważnie rozchorować i dwa dni mieliśmy wycięte z życiorysu, a tak miało być pięknie i relaksująco - na szczęście wyjazd został[...]