Nu, pajechali...

Udało się wreszcie zaliczyć jeszcze jeden, wielokrotnie wspominany, wakacyjny wyjazd - celem były Pilaszkowice k. Lublina - jak się później okazało były to Pilaszkowice 2, ponieważ Pilaszkowice 1 są wcześniej, później wioska o ciekawej nazwie Bazar, a następnie te właściwe, do których zmierzaliśmy.

Muszę przyznać, że droga Radom - Lublin, mimo, że nie ma na żadnym odcinku statusu ekspresowej jest wiele przyjemniejsza w podróży niż wiecznie gdzieś rozkopana "siódemka" - jedzie się miło i przyjemnie. Rozpędzonego Coswortha przystopowywały jedynie dosyć liczne miasteczka (w tym super-bajerancki most w Puławach), które jeszcze nie dorobiły się obwodnic - może Euro 2k12 coś w tym przypadku pomoże - w końcu to trasa prowadząca na Ukrainę.

O samym pobycie weekendowym pisać zbyt wiele nie będę ponieważ było bardzo przyjemnie, młodzieżowo i żadnych przykrych niespodzianek nie odnotowałem. Junior był w siódmym niebie ponieważ otrzymał na samym starcie od swojego Godfathera zestaw młodego zabójcy w postaci dwóch nagich mieczy, tarczy oraz łuku z zapasem trzech strzał wyposażonych w przyssawki. Miecze i broń miotająca zrobiła również furorę wśród nieco starszych uczestników zabawy ponieważ każdy chciał sobie postrzelać - a co. Wieczór spędziliśmy przy grillowo - procentowych pogawędkach, przy okazji skosztowałem co nieco domowej roboty trunków, które spokojnie mogłyby konkurować z wieloma alkoholami sprzedawanymi w sklepach mieniącymi się dumnymi szyldami "Alkohole Świata".

Dokumentacja fotograficzna znajduje się jak zwykle na Picasie, przepraszam, że tak mało, ale naprawdę było co robić i żal było tracić czas na bieganie z fotopstrykiem.

Komentarze odwiedzających:

RSS komentarzy · TrackBack URI

Zostaw komentarz

Nick:

WWW:

Komentarz:

Kontakt

Jeśli koniecznie chcesz się ze mną skontaktować...

  • Jabber: delyra@jabber.wp.pl
  • GG: 765628
  • e-mail: daniel.kozminski@gmail.com
  • tel: +48605650809