Marazm

Weekend minął tak szybko, że nawet niespecjalnie było kiedy usiąść i coś napisać. W sobotę byliśmy w Piastowie w odwiedzinach u moich starych, no i przy okazji Junior zażyczył sobie, że zostanie sobie u dziadków - na tydzień. W drodze powrotnej trochę się poprzepychaliśmy z dzikim, nieokiełznanym tłumem w IKEA i wróciliśmy, poprzez grilla u szwagra do domu akurat na mecz.

Po drodze, będąc w Jankach zakupiłem sobie najbardziej pechowy film na świecie - Equilibrium. Dlaczego pechowy? Otóż był nadawany w telewizji chyba ze dwa razy, pierwszy raz przegapiłem, za drugim razem byłem tak zmęczony, że zasnąłem na napisach. Później zauważyłem go na półce u kumpla i odłożyłem sobie, żeby pożyczyć i wreszcie obejrzeć - zapomniałem zabrać, a znajomy mieszka 100 km ode mnie. Wreszcie kupiłem... i oglądałem na trzy raty, najpierw zadzwonił mój ojciec, że Junior chce kategorycznie do domu, bo mu się nudzi i zaraz go przywiezie... później musieliśmy wychodzić na zebranie do przedszkola, następnie, wreszcie dziś go skończyłem. Film wybitny bez dwóch zdań, świetna rola Christiana Bale, polecam szczególnie.

Jakoś w tym tygodniu po powrocie z pracy nie mam nawet ochoty na granie, jedynie jakieś krótkie pojedynki z Juniorem w Kasumi Ninja... Jesień widać nadchodzi i cżłowieka ogarnia ogólny marazm.

Komentarze odwiedzających:

  1. []

    AdamK,

    11 września 2007 @ 22:19:42

    Ten film (moim zdaniem) miał za niski budżet. widać że chłopaki się starali, ale cóż... Christian Bale niezły, ale czy świetny... o wiee lepszy był w Mechaniku, ale w Equilibrium też pokazał klasę.

    Btw. kto komu dokopał w Kasumi? :)

  2. dely,

    11 września 2007 @ 22:28:37

    W Kasumi niestety dzięki braku treningu u mojej skromnej osoby Junior jest Mistrzem Gospodarstwa Domowego. Ale obiecuję poprawę ;)

  3. salvadhor,

    12 września 2007 @ 06:43:55

    Equlibrium pomimo małego budżetu jest sprytnie zrealizowane i może się podobać, choć z drugiej strony fabuła to praktycznie kopia książki (i filmu) Fahrenheit 451.

  4. scanner,

    12 września 2007 @ 11:06:22

    Co do budżetu, to $20.000.000 nie jest aż tak mało - a moim zdaniem filmowi nie brakuje niczego. Oczywiście można by sie zawsze pomarudzić, że mało było walk (Gun Kata) bardzo przypadła mi do gustu, ale to już tylko marudzenie.
    Swoją drogą, Gun Kata jest wykorzystana jeszcze w filmie Ultraviolet - oglądał ktoś? Ja muszę się wybrać do "wypożyczalni" po DVD i nie wiem jak bardzo się w tamtą stronę wybierać...

  5. []

    AdamK,

    12 września 2007 @ 11:08:22

    Po prostu niektóre sceny w filmie (jak dla mnie) wyglądają na "niskobudżetowe" albo "oszczędnościowe". Tym niemniej główna oś akcji na tym nie cierpi.

  6. dely,

    12 września 2007 @ 16:33:56

    Hm, a dla mnie taka "oszczędnościowość" nadała bardzo dużo realizmu. Dzięki temu pustka tego świata jest widoczna jeszcze bardziej.

RSS komentarzy · TrackBack URI

Zostaw komentarz

Nick:

WWW:

Komentarz:

Kontakt

Jeśli koniecznie chcesz się ze mną skontaktować...

  • Jabber: delyra@jabber.wp.pl
  • GG: 765628
  • e-mail: daniel.kozminski@gmail.com
  • tel: +48605650809