Ciąg dalszy, ale na horyzoncie weekend
Ależ ten tydzień leci, dopiero co zakończył się poważnie zabiegany weekend, a tu już zbliża się następny. Praca, praca i jeszcze raz praca. Wracam do domu - znowu przygniatają mnie obowiązki. Dramat z tragedią - w weekend leżę do góry wentylem i będę "robił nic" oraz oglądał zaległe filmy z półki, m.in. czeka na mnie ultraklasyk dla fanów gatunku: Evil Dead 2 (i wszystko wiadomo).
Dziś na wszelkich stronach z wiadomościami, które podglądam wielkimi wołami jest napisane, że każdy może sobie w łatwy sposób (bez lutowania, bez antycznych kart SIM itp.) odblokować iPhone i to do tego stopnia, że działa w polskich sieciach komórkowych ;) Przy obecnej cenie wynoszącej $399 iPhone staje się całkiem przyjemnym gadżetem i kto wie, czy moją kolejną komórką nie będzie właśnie produkt Apple. Może niedługo skończy się śrubowanie cen przez prywatnych importerów korzystających z małej konkurencji i "świeżości" produktu - wtedy będę sobie mógł pozwolić na własny lans. Co prawda miałem na oku Mio A701 czyli palmtop z GPS i GSM, który pod względem parametrów i ceny, a przede wszystkim opinii użytkowników był na pierwszym miejscu "małej wishlisty", ale po obmacaniu dokładnie, własnoręcznie, doszedłem do wniosku, że jak na komórkę to jest raczej za duży, a jak na GPS to ma za mały ekran...
No i grania też nie było, mimo, że dziś obiecałem Juniorowi iż pogramy... No nie mam czasu, chociażbym bardzo chciał. No ale kiedy tu grać kiedy wraca się z pracy o 16:00, potem obiad, chwila odpoczynku i już jest 16:30, potem spacer z Juniorem (po drodze zakupy), potem sprzątanie i mamy 19:00. No to pół godzinki leczniczo i dla podtrzymania kondycji jazdy na rowerku, kąpiel i słanie łóżka dla Juniora i jest przed 22... Czas się więc zbierać do spania.