Pożegnanie lata
Wczoraj w przedszkolu u Juniora odbywała się spora impra z okazji pożegnania lata, nawiasem mówiąc w tym wieku do imprez jeszcze są potrzebne okazje - co za przeżytek, nieprawdaż? Na początek przewidziany był występ z piosenkami wykonywanymi przez przedszkolaków, a później poczęstunek przy ognisku dla wszystkich zgromadzonych rodziców - podobno szaszłyki z owoców przygotowywały same dzieci. Oprócz tego obowiązkowa kiełbaska pieczona oraz herbata z wielkich kubłów.
Otóż Junior jak zwykle postanowił nie brać udziału w śpiewach tylko od początku pilnował ogniska, żeby przypadkiem nie zgasło, ani żeby nikt nie zajął nam najlepszego miejsca - śpiewać to On woli, jak przyznał, samemu sobie, a nie na pokaz. I tu ciekawa sprawa, wyobraźcie sobie, że możecie pilnować dziecko patrząc na nie przez kilka godzin non-stop, a wystarczy na sekundę odwrócić głowę i w tej właśnie sekundzie, jednej z kilkunastu tysięcy, dziecko się wywróci - tak też było wtedy. Wystarczyło, że rozejrzałem się gdzie małżonka - odwracam się, a Junior leży... To tak dla "nierodziców" - osoby cieszące się dziećmi mają to z pewnością codziennie.
Dla chętnych tutaj jest kawałek występu dzieci z przedszkola w Radomiu, oraz fragment pieczenia kiełbasek.
Jeśli chodzi o pozostałe rozrywki to nadrobiłem zaległości w Ubersoldierze powstałe przez wypadek, o którym pisałem ostatnio i całkiem sprawnie posuwam się do przodu - nawet pamiętam niektóre rozwiązania, które pomogły mi przejść tą grę, w sumie ładny czas temu. Szczerze mówiąc, to według mnie Nadżołnierz wcale się nie zestarzał - gra się cały czas bardzo przyjemnie i nawet grafika, w czasach Bioshocka i innych cudów na X360 nie odstrasza. Jedyna rzecz, na którą zwróciłem uwagę już podczas pierwszej przygody to fatalna "gra" aktorów (a może to sami programiści podkładają głosy?), którzy użyczyli swoich głosów bohaterom Ubersoldiera. Tragicznie bowiem wygląda sytuacja, kiedy właśnie zabiliśmy załogę niemieckiego U-boota, jesteśmy na pełnym morzu i atakuje nas kilka niszczycieli, a Karl Stolz (nasz ponadczłowiek) spokojnym, wręcz brzmiącym jak świeżo obudzony, głosem kontaktuje się w sprawie posiłków z aliancką grupą ratunkową...
scanner,
27 września 2007 @ 21:21:39
Bo on na redbullach jedzie :)
mrau,
28 września 2007 @ 06:18:22
a kto dostal ochrzan za wywrotke? ja:) bo dopiekalam kielbaske w tloku a oni wtedy akurat musieli sie wywalac:) na dodatek ponoc mnie wolali i mowili do mnie. a ja ich calkiem nie widzialam. bad mamusia bad!:)