Pierwsze koty za płoty

Wczoraj ukończyłem Ubersoldiera - jednak przechodzenie gry po raz kolejny to nie to samo, jest zdecydowanie łatwiej, chociaż przyjemność pozostaje niemalże ta sama. Po prostu miast rozwiązywać zadania - po prostu pamiętamy jak to zrobić z poprzedniej sesji, mimo, że odbywała się ona 2 lata temu. Pamiętam kilka momentów w grze, kiedy to potrafiłem spędzić kilka godzin nad przejściem określonego etapu - chociażby walka z końcowym "Ubersoldierem" - teraz przeszły niemal od ręki.

Kolejny w szeregu jest Mortyr 3, trzeba bowiem popierać polskie produkcje, szczególnie te, które wnoszą coś nowego - tak miało być. Trzecia część przygód Sebastiana Mortyra ma podtytuł "Akcje dywersyjne" - zapowiadało się ciekawie, na okładce stoi napisane:

"Wspomóż polski ruch oporu! Weź udział w najbardziej brawurowych akcjach dywersyjno-sabotażowych: walcz w okupowanej Warszawie. Wysadzaj mosty i napadaj na niemieckie konwoje"

Whoa, partyzantem fajnie być, poza tym takiej zabawy jeszcze nie mieliśmy, dodając fakt, że gra kosztowała zaledwie 19,99 polskich nowych złotych zapowiadało się całkiem nieźle... Ale miłe złego początki. Otóż pierwsza niespodzianka spotkała mnie już w menu, kiedy to okazało się, że do wyboru są raptem DWIE rozdzielczości: 1024x768 i 1280x960 - żadna z nich nie jest natywną mojego monitora. Według mnie to poważna wpadka, szczególnie, że LCD 17" to chyba najbardziej rozpowszechnione modele na rynku, a obecnie trend kieruje się w stronę paneli panoramicznych - posiadacze tychże będą w kompletnej kropce. Trudno.

Pierwsza misja polegała na dotarciu ze strefy zrzutu (docieramy do okupowanej Polski z Wielkiej Brytanii samolotem i wyskakujemy ze spadochronem) do wsi, w której czekają nas partyzanci. Niestety podstawiona po nas ciężarówka zostaje ostrzelana przez niemiecki pościg i będziemy zmuszeni pokonać spory kawałek na piechotę - na dodatek tylko z pistoletem. No właśnie - na piechotę. Otóż nasz bohater rusza się jak, nie przyrównując, mucha w smole - i to bardzo gęstej, może kiedy gra będzie (o ile) się toczyć w budynkach nie będzie to takie widoczne, ale na otwartych przestrzeniach razi to mnie strasznie. Jeśli mówimy już o przestrzeniach to rewelacji w grafice do tej pory nie uświadczyłem - w sumie nie ma się co dziwić ponieważ Mortyr 3 jest zbudowany na silniku Chrome, który to do najnowszych zdobyczy techniki już nie należy. Głupio jednak wygląda sytuacja kiedy to czołgamy się przez płaskie bitmapy udające trawę i kwiatki - szczególnie w 2007 roku, kiedy to Techland (właściciel Chrome) ma znacznie lepszy silnik, ten wykorzystany w Call of Juarez. Może po prostu był za drogi dla twórców Mortyra?

No i jest trudno, powiedziałbym nawet, że bardzo trudno - niemieccy żołnierze strzelają bowiem z zegarmistrzowską precyzją i wydaje mi się, że nie ma specjalnej różnicy dla nich czy kucamy, leżymy względnie biegniemy zygzakiem dodatkowo skacząc - trafiają niemal zawsze, a apteczek nie ma wiele

Zobaczymy jak będzie dalej. Pierwsze koty za płoty - czekam na etapy w Warszawie!

Komentarze odwiedzających:

  1. Keroth,

    30 września 2007 @ 00:57:32

    Biorąc pod uwagę drugą część Mortyra i recenzje trzeciej to śmiem twierdzić, że raczej nie będzie powodów do zachwytu.

    Może jak doczekamy do numerku 5 lub 6 przy tytule, to gra wreszcie osiągnie sensowny poziom.

RSS komentarzy · TrackBack URI

Zostaw komentarz

Nick:

WWW:

Komentarz:

Kontakt

Jeśli koniecznie chcesz się ze mną skontaktować...

  • Jabber: delyra@jabber.wp.pl
  • GG: 765628
  • e-mail: daniel.kozminski@gmail.com
  • tel: +48605650809