Święty Mikołaj
Dzisiaj zacząłem odgruzowywać piwnicę, do której się wreszcie dostaliśmy po ponad sześciu latach mieszkania w naszych własnych czterech kątach. Wczoraj walczyłem z wiertarką przewiercając stary zamek i muszę z przykrością powiedzieć, że włamywacz byłby ze mnie jak z koziej... Zresztą nieważne, ważne jest to, że udało się stary zamek sforsować i założyć nowy.
Nasza piwnica okazała się być całkiem spora i po brzegi wypełniona słoikami - poprzedni właściciel mieszkania musiał być jakimś zagorzałym kolekcjonerem słoików, stoi ich tam setki. Dziś wynosiłem je workami kilka razy na śmietnik, a i tak jeszcze wszystkich nie wyniosłem, zostało jeszcze półtorej półki słoików i kilka większych gratów w postaci skrzynki z zardzewiałymi gwoździami oraz prawdopodobnie niesprawnej farelki. Musiałem śmiesznie wyglądać dźwigając wielkie wory na plecach niczym Święty Mikołaj - całe szczęście, że było już ciemno i nie wzbudzałem specjalnych sensacji na osiedlu.
W poniedziałek wejdzie tam ciężki sprzęt w postaci szczoty i zmiotki - piwnica jest na tyle spora, że nawet rower Juniora na zimę wejdzie i wreszcie pozbędziemy się niepotrzebnych pudeł, których nie chcę wyrzucać (bo "przydadząsię") i innych szpargałów, jak posprzątam to obiecuję fotki.
kodam,
06 października 2007 @ 23:56:19
nie obawiasz się, iż rower Juniora może sie nagle zdematerializować w tak uprzątanej piwnicy?
dely,
07 października 2007 @ 08:58:34
A pewnie, że się obawiam. Jestem ryzykantem.
papalka,
07 października 2007 @ 11:19:47
Ja niedawno mialam akcje "Odgruzuj strych". Znalazlam moje ksiazki z podstawowki, jakieś obrazki z przedszkola... I skonczylo sie na tym, ze zamiast sprzatac, to ogladalam :D
dely,
07 października 2007 @ 11:25:43
Haha, ja mam zawsze to samo. Niedawno sprzątaliśmy biblioteczkę przerzedzając ją i przeznaczając niektóre książki na oddanie - połowę czasu siedziałem i oglądałem sobie znaleziska.
mrau,
09 października 2007 @ 06:21:39
moj dzielny rycerz wygral z piwnica:) do walki przygotowywal sie jak na wojne! dlugi czas przygotowan strategicznych kiedy to ja dostawalam juz apopleksji ze to tyle trwa:) ale widac kazdy plan musi dojrzec:) a ja sie najwyrazniej czepiam:) na razie ejstem przeszczesliwa z posiadania piwnicy. za jednym kopem zostal zawolany dzisiaj pan do pralki bo ignorowanie awarii i pranie w zimnej wodzie to nie to samo:) co prawda przyznaje ze nie ja piore wiec ignorowanie szlo mi dosc dobrze:) wiecie co? ja to mam fajnie...