Ziew w rytmie klasyki
Oj sobie pospałem - dziś niewinnie po obiadku przyłożyłem oko do poduszki, tak na chwilkę. I co? Wstałem przed chwilą, akurat na mecz.
Notkę piszę słuchając muzyki z odkopanego przez Salvadhora Typhoona 2001, a Junior zobaczywszy w co tnę od razu się spytał rezolutnie, jak mi się udało wcisnąć kartridż z Jaguara do PC. Niemających dzieci należy uświadomić, że absolutnie dzieciom w takich przypadkach nie wolno odpowiadać wymijająco! Dlaczego? Ano jeśli nie udzielimy dziecku konkretnej i dokładnej odpowiedzi to któregoś dnia możemy znaleźć np. kartridż wciśnięty do CD-ROM względnie stacji dysków - i nie ma, że się nie da. DA! Dwa wejdą.
Co do samego Typhoona, to muszę przyznać, że odkąd ostatnio grałem to postęp dokonał się niesamowity - z ekranu ciekną tony kolorów i, może to nieco subiektywne odczucie, gra się trochę ciężej niż na oryginalnym T2000. Wizualnie w każdym poszło do przodu jak cholera, a z drugiej strony trzeba dodać, że nie przegięto. Jest dobrze.
Grać i nie narzekać! Szczególnie, że jest za free dla pingwinów i Windows.
Clou,
24 października 2007 @ 21:29:02
ooo juz zapomniałem o tego istnieniu, zassam i wyżyję się za 600 km trasy zrobionych dzisiaj na marne wrrr :>
Faust,
27 października 2007 @ 08:25:45
No ladne cacko, co do poziomu gry... coz albo latka nie te, albo bez odpowiedniego treningu nie ma co do niej siadac, maks. lv3:P