Be pr0
Jest sobie taki pan, który pisze o komputerach w wielkim The Wall Street Journal - nazywa się Walter S. Mossberg, pisał o nim również, ze względu na artykuł o Ubuntu, byte. Otóż dzięki (podobno) bliskiej współpracy Dziennika i WSJ artykuły Mossberga można sobie czytać również po polsku w piątkowych wydaniach wspomnianego Dziennika. Ale, ale - to nie miała być reklama żadnego z wyżej wymienionych "papierników" - rozchodzi mi się tutaj głównie o jakość tłumaczenia.
O ile tekst czyta się łatwo i przyjemnie to w pewnych momentach zaczynamy się zastanawiać o co chodziło tłumaczowi, ponieważ nikt z nas (umówmy się) nie będzie podejrzewać Waltera o pisanie głupot. Oto ciekawsze kawałki z recenzji Leoparda od Apple (pogrubienia moje):
"Dostosowanie mojego iMaca do programu Leopard zajęło mi mniej niż godzinę i wszystkie procesy zostały ukończone, a wszystkie programy, wśród nich Microsoft Office w wersji dla Mac, wyszukiwarka Firefox Web i Adobe Reader, od razu działały poprawnie. (...) Wszystkie moje programy i pliki typu Vista też funkcjonowały bardzo dobrze."
"Moja stara drukarka atramentowa Hewlett-Packard, do której Vista nie ma programu, od razu zadziałała pod Leopardem i to nawet za pośrednictwem sieci."
"Następnie do testowanego laptopa włączyłem stary modem z telefonu Verizon i też wszystko działało"
"Komputer systemu Vista potrzebował dwóch minut na wykonanie operacji zimnego startu"
Wielkie brawa dla Dziennika za publikowanie zawartości z WSJ, ale z drugiej strony ogromna kotwica w plecy za tłumaczenia. Podejrzewam, że tłumacze są z łapanki, ponieważ żaden się nie podpisuje.
Od dawna również szykuję się do "pogratulowania" redaktorom piątkowego (fatum jakieś z tym piątkiem?), świetnego zresztą, dodatku Kultura, a konkretniej części poświęconej grom komputerowym - ale o tym później.
Amused Monkey,
29 października 2007 @ 19:54:54
Hah, tego się czytać nie da ;)
Ale w Dzienniku takie kfiatki często lecą - niedawno sam przedrukowałem od nich artykuł o nowym projekcie PRZEGLĄDARKI Google. Tak było w nagłówku... Już przez chwilę naprawdę myślałem, że przeglądarkę robią :D
egzemplarz,
29 października 2007 @ 20:27:10
I właśnie dlatego trzeba Przekrój czytać i Wyborczą, a nie jakieś tam zagraniczne pisma :P.
P.S. A co do przeglądarki od google`a, to już kiedyś o takich planach słyszałem, ale może nie tylko w Dzienniku nie wiedzą o czym piszą.
byte,
29 października 2007 @ 20:53:40
No właśnie, sam na to zwróciłem uwagę. Tłumacz najwyraźniej nie ma zielonego pojęcia o nowych technologiach a samo tłumaczenie powstawało zapewne na maszynie do pisania.
Keroth,
30 października 2007 @ 20:46:38
I to idealnie świadczy o tym, że jak się do czegoś zatrudnia tłumacza, to powinien to być specjalista obeznany w temacie. Bo inaczej wychodzą kwiatki jak pogrubione w tekście.
dominik,
31 października 2007 @ 15:57:29
tylko dodam, ze drukarki (do ktorych Vista nie ma programow) dzialaja tak slodko poniewaz Leopard domyslnie instaluje 3.4 GB sterownikow do drukarek (wiecej niz polowa calej instalacji).
dely,
31 października 2007 @ 16:39:04
3,4 GB wszystkich sterowników? Czy tylko do drukarek?
CoSTa,
05 listopada 2007 @ 10:05:46
dely:
Pewnie tylko do drukarek. Inna kwestia, że pewnie można se wybrać z listy te żądane i tyle. Przynajmniej w Tigerze po prostu zaznacza się np. HP i ma się stery do drukarek HP (sam tak tak mam) bez instalowania zbędnych sterowników. Resztę w razie potrzeby można sobie doinstalować.