Sytuacja z kartą została opanowana i dzięki temu mogłem się bliżej przyjrzeć Call of Duty 4. I co? Ano po raz kolejny wielka kotwica w plecy dla panów z Infinity Ward. Ale po kolei.
Jak pewnie niektórzy (szczególnie Ci, którzy śledzą jako tako rynek gier) wiedzą Call of Duty 4 zrywa z dotychczasowymi przyzwyczajeniami do drugiej wojny światowej i rzuca nas na całkiem aktualny front - walkę z międzynarodowym terroryzmem. Podobnie, jak w poprzednich "odcinkach" kierujemy kilkoma żołnierzami (oczywiście nie jednocześnie) - tym razem padło na SAS (Brytyjczycy) i US Marines (wiadomo, Wuj Sam), czasem te jednostki współpracują - jest fajnie.
Grafika - nie ma co wiele gadać - wielki szacunek za szczegóły, jakość i ogólny "feeling", trzeba powiedzieć, że bardzo szybko zbliżamy się do fotorealizmu. Nie grałem jeszcze w Crysis, ale wątpię czy bardzo "podskoczy" najnowszemu produktowi Infinity Ward. Przyjmijmy, że grafika jest cudowna i co chyba najważniejsze - silnik jest bardzo dopracowany i nawet na kartach, które nie są demonami prędkości (np. mój 7900GS) da się spokojnie grać z wysokimi detalami. Wielkie brawa.
Misje, do czego nas już przyzwyczajono, są dosyć rozbudowane i bardzo ciekawe. Pogoń za zbiegiem przez miasto, ucieczka ciężarówką przed śmigłowcem, snajperskie skradanie się czy - mój faworyt - ostrzeliwanie w podczerwieni wroga z krążącego Spectre to tort ociekający miodem i nafaszerowany orzeszkami. Kolejny raz wielkie brawa.
A gdzie ta kotwica? Ano jak zwykle przyznaje ją z powodu ilości tychże wspaniałych misji. Nie powiem, aby nie popsuć zabawy, ile ich jest, ale tradycyjnie przydałoby się (za tą kasę) najmniej trzy razy tyle. Powiem więcej - dopłaciłbym parę złotych żeby tychże było więcej. Niestety nie ma chyba szans na odwrócenie tego trendu, teraz bowiem coraz więcej gier nastawia się na multiplayer, a "singiel" jest takim dodatkiem, który trzeba dać żeby i ci, którzy w sieci nie grają byli zadowoleni. Nie powiem, w multi oprócz tradycyjnego siekania we wszystko co się rusza (to, co na drzewo ucieka też) jest parę nowinek, np. rosnące doświadczenie (takie miniRPG) dzięki któremu możemy sobie wybierać specjalizacje i budować własne zestawy ulubionych broni, z pomocą których będziemy eksterminować współgraczy na serwerach. Dodatkowo możemy je "customizować" zadając im kamuflaż, dodatki w postaci podwieszanych granatników, celowników laserowych itp. itd. Ale czemu tryb single jest taki krótki? ;)
Uwaga spoiler, kliknij żeby odkryć. Jak myślicie - to do tych, którzy grali i ukończyli grę - czy towarzyszący nam od początku kapitan Price przeżył? ;)
Czas więc wracać do FIFA08, a co jakiś czas odgrzać sobie całą serię CoD, tak jak to robiłem do tej pory. A może przypomnimy sobie z Juniorem Medal of Honor? Warchest leży na półce i czeka, aż ktoś go odkurzy.