W skrócie i rozwięźle

Po pierwsze - Wyborcza zaserwowała hardkorowym graczom niezłą gratkę w postaci wydawania co tydzień kolejnych gier, które śmiało można nazwać oldskoolowymi. W pierwszym numerze, całkiem nieźle, jak na początek, zaobserwowałem: Gothic, Alone in the Dark 4, Europa Universalis - II Wojna Światowa oraz Sacrifice - całkiem niezły zestaw i to wszystko za niecałe siedem zeta! Wielkie brawa - gdy skończy mi się ochota na aktualne gry (na tapecie wiadomo co - CoD4 i nieustająco FIFA - yo Adam!) z pewnością przypomnę sobie Alone in the Dark oraz Sacrifice.

Po drugie - niezmiernie fajnie jest oglądać mecz z małżonką. W tej chwili oglądamy (tzn. ja oglądam - żona komentuje) na Canal+ Cracovia - Legia i wszyscy mamy radość z telewizora. Ja z oglądania futbolistów, a żona z zadawania mi pytań. Kilka przykładów: "Ale ta piłka jest nieładnie pomalowana", "O! Ten w niebieskim (sędzia) ma piękny kostium - chciałabym w takim kolorze dżinsy!", "A czy jakby podczas gry jeden z piłkarzy pocałował drugiego to byłby faul?", "Piłka nożna ma mniej sensu niż curling - tam chociaż można sobie pozamiatać na lodzie przed rzucanymi butlami gazowymi". Fajnie jest oglądać mecz we dwoje :)

Kill'em All

No może trochę przesadziłem z tym krótkim żywotem Call of Duty 4 w moim przypadku. Okazuje się, że multiplayer rządzi i przoduje - myślę, że pomysł zdobywania doświadczenia, rang i co za tym idzie odblokowywaniem dodatkowych broni i dodatków sprawdza się doskonale. Jestem już starszym sierżantem i trochę się "doposażyłem" - moim ulubionym zestawem jest MP5 z laserowym celownikiem oraz ręczna wyrzutnia RPG (przydatna na śmigłowce wroga) oraz dodatek "Ostatni Bastion" polegający na tym, że w momencie gdy zostaniemy poważnie postrzeleni mamy jeszcze szansę umierając ogryźć się przeciwnikowi pistoletem w ostatnich podrygach przed przeniesieniem się na lepszy świat ;)

O dziwo serwerów gry jest bardzo dużo i jeszcze nie zdarzyły mi się żadne poważniejsze lagi czy rozłączanie - ping cały czas trzyma poziom i nigdy nie wzrósł ponad 100 ms, co sprawia, że mordowanie jest wyjątkowo komfortowe. Niestety nie udało mi się jeszcze znaleźć się w pierwszej trójce podczas deathmatchy i pewnie, widząc po umiejętnościach innych graczy, prędko się to ziści ponieważ nie mam tyle czasu na trening co kilkunastoletni wymiatacze :)

Zwycięstwo

Sytuacja z kartą została opanowana i dzięki temu mogłem się bliżej przyjrzeć Call of Duty 4. I co? Ano po raz kolejny wielka kotwica w plecy dla panów z Infinity Ward. Ale po kolei.

Jak pewnie niektórzy (szczególnie Ci, którzy śledzą jako tako rynek gier) wiedzą Call of Duty 4 zrywa z dotychczasowymi przyzwyczajeniami do drugiej wojny światowej i rzuca nas na całkiem aktualny front - walkę z międzynarodowym terroryzmem. Podobnie, jak w poprzednich "odcinkach" kierujemy kilkoma żołnierzami (oczywiście nie jednocześnie) - tym razem padło na SAS (Brytyjczycy) i US Marines (wiadomo, Wuj Sam), czasem te jednostki współpracują - jest fajnie.

Grafika - nie ma co wiele gadać - wielki szacunek za szczegóły, jakość i ogólny "feeling", trzeba powiedzieć, że bardzo szybko zbliżamy się do fotorealizmu. Nie grałem jeszcze w Crysis, ale wątpię czy bardzo "podskoczy" najnowszemu produktowi Infinity Ward. Przyjmijmy, że grafika jest cudowna i co chyba najważniejsze - silnik jest bardzo dopracowany i nawet na kartach, które nie są demonami prędkości (np. mój 7900GS) da się spokojnie grać z wysokimi detalami. Wielkie brawa.

Misje, do czego nas już przyzwyczajono, są dosyć rozbudowane i bardzo ciekawe. Pogoń za zbiegiem przez miasto, ucieczka ciężarówką przed śmigłowcem, snajperskie skradanie się czy - mój faworyt - ostrzeliwanie w podczerwieni wroga z krążącego Spectre to tort ociekający miodem i nafaszerowany orzeszkami. Kolejny raz wielkie brawa.

A gdzie ta kotwica? Ano jak zwykle przyznaje ją z powodu ilości tychże wspaniałych misji. Nie powiem, aby nie popsuć zabawy, ile ich jest, ale tradycyjnie przydałoby się (za tą kasę) najmniej trzy razy tyle. Powiem więcej - dopłaciłbym parę złotych żeby tychże było więcej. Niestety nie ma chyba szans na odwrócenie tego trendu, teraz bowiem coraz więcej gier nastawia się na multiplayer, a "singiel" jest takim dodatkiem, który trzeba dać żeby i ci, którzy w sieci nie grają byli zadowoleni. Nie powiem, w multi oprócz tradycyjnego siekania we wszystko co się rusza (to, co na drzewo ucieka też) jest parę nowinek, np. rosnące doświadczenie (takie miniRPG) dzięki któremu możemy sobie wybierać specjalizacje i budować własne zestawy ulubionych broni, z pomocą których będziemy eksterminować współgraczy na serwerach. Dodatkowo możemy je "customizować" zadając im kamuflaż, dodatki w postaci podwieszanych granatników, celowników laserowych itp. itd. Ale czemu tryb single jest taki krótki? ;)

Uwaga spoiler, kliknij żeby odkryć.

Czas więc wracać do FIFA08, a co jakiś czas odgrzać sobie całą serię CoD, tak jak to robiłem do tej pory. A może przypomnimy sobie z Juniorem Medal of Honor? Warchest leży na półce i czeka, aż ktoś go odkurzy.

Karta mi się przegrzewa

Jakaś chyba epidemia, czy co? Dzisiaj Adam pisze, że dysk mu się przegrzewa, a ja odkryłem, że mój 7900GS stroi fochy.

Wszystko zaczęło się od wizyty w Media Markt w celu zostawienia części wypłaty na nowe zabawki w postaci Call of Duty 4 i CD z muzyką. Po zainstalowaniu (oczywiście gry, a nie muzyki) okazało się, że na niektóre tekstury migają, obiekty się deformują plus parę innych atrakcji. Jako pierwszego winnego wytypowałem sterowniki Forceware, których nie aktualizowałem już dłuższy czas - bo po co? Wszystkie gry, w które grałem działały szybko, ładnie i przyjemnie więc nie widziałem potrzeby aktualizacji w myśl starego przysłowia "jak działa to nie ruszaj, bo się zepsuje". Niestety aktualizacja sterowników nic nie dała, a polskie i zachodnie fora wspomagane przez Google nic ciekawego nie przyniosły.

No to zabrałem się za wygrzewanie po kolei wszystkich komponentów. Po procesorze (Orthos), pamięciach (memtest86) przyszedł czas na grafikę... No i szybciutko ATi Tool (wbrew nazwie nadaje się do testowania wszelkich kart graficznych) wskazał winnego - po uruchomieniu tortur szybciutko pokazały się artefakty jednoznacznie wskazujące na przegrzewanie się pamięci na karcie. Jako, że akurat grafika nie była podkręcona solidnie się zmartwiłem, szczególnie, że nawet po obniżeniu taktowania sporo poniżej nominalnego (800 MHz vs 1320 MHz) artefakty nadal występowały, a obudowę mam dobrze wentylowaną - trzy wiatraki ułożone zgodnie z wszelkimi zasadami zapewniania komfortu sprzętowi (2 tłoczące powietrze do środka i jeden wyciągający gorące powietrze znad procesora i spod zasilacza). Trudno, darmo - wyciągnąłem grata ze slotu i poddałem kuracji odmładzającej w postaci pędzelka połączonego z wydmuchiwaniem kurzu.

Na razie ATi Tool wygrzewa kartę, dalsza część relacji jutro.

Rekonstrukcja

Będąc jeszcze na fali sobotniego meczu Polska - Belgia i naszego historycznego awansu do Mistrzostw Europy postanowiłem zrobić małą rekonstrukcję tego wiekopomnego sukcesu za pomocą FIFA 08 :) Oczywiście powołałem takie same składy, jak w prawdziwym meczu i zagrałem. Bramki poniżej.

Mecz był o wiele łatwiejszy dla mnie niż w rzeczywistości dla naszych kopaczy. Okazało się (jak widać to najlepiej po pierwszej bramce), że również w grze bramkarz reprezentacji Belgii, jak i obrońcy, są raczej słabi. Bez specjalnych trudności wygrałem 4:0, a (podobnie jak na Stadionie Śląskim) główną rolę zagrał Ebi Smolarek strzelając cztery gole.

Co ciekawe, zupełnie jak "w realu", największe problemy sprawiał mi szybki i niezwykle ruchliwy belgijski napastnik Kevin Mirallas.

Kolejny weekend poza domem

Skończyła się laba Juniorowi i postanowiliśmy po Niego pojechać w piątek od razu po pracy. Po drodze jeszcze szybka wizyta u lekarza, czy z żoną wszystko w porządku i w drogę. Szczerze mówiąc, to jazda po rozkopanej na całej długości "siódemce" i to w dodatku po ciemku do najprzyjemniejszych nie należy. TODO: unikać zawsze i wszędzie.

W drodze powrotnej drugiego dnia równie szybka wizyta u znajomych w Grodzisku Mazowieckim i jesteśmy w drodze. Junior rozpakował dodatkowe prezenty z okazji piątych urodzin i oniemiał. Okazało się, że dostał super-hiper-wielkiego robota, który się go słucha! Robot faktycznie jest super-hiper i sterowany jest pilotem. Potrafi chodzić, jeździć, mówić, tańczyć i strzelać wielką giwerą oraz razić teren dookoła wykonanymi z pianki kółkami.

Dodatkowo na brzuchu (czy roboty mają brzuchy?) ma mały panel, na którym można mu zaprogramować makro, które później ochoczo wykona - np. 10 kroków do przodu, strzał z pistoletu, obrót w tył i odjazd. Zabawka wypasiona i sam się nią bawię :) Jakby ktoś chciał kupić dziecku takiego samego to mogę nakręcić jakieś wideo demo i zapuścić na YT.

Dodatkowo Juniorowi bardzo się spodobało Apple IIGS i edukacyjna gra Kids Playgrooom - a w szczególności liczenie kaczuszek i planszowe wyścigi ludzików, stwierdził, że gra jest rulez i musimy iść do sklepu żeby kupić myszkę. Jakoś udało mi się mu wytłumaczyć, że jakieś z 10 lat temu to może jeszcze w sklepie takie myszki by były ;) Może na Allegro - zobaczymy.

Apple - moje boje

Dzięki uprzejmości jednego ze znajomych otrzymałem wreszcie przesyłkę, która ożywiła moje, jakiś czas temu nabyte, Apple IIGS. Jeeej cały wczorajszy późny wieczór i dzisiejsze popołudnie spędziłem na kopiowaniu dyskietek i zapoznawaniu się z oprogramowaniem "Gieesa" i napędzającym go ProDOS-em. Niestety nie mam myszy i bliskie spotkania trzeciego stopnia z Systemem 6 zakończyłem na obejrzeniu pulpitu - może ktoś ma zbędną myszkę ADB i chciałby ją odstąpić będącemu w potrzebie?

Kopiowanie szło tak dobrze, że w pewnym momencie skończyły mi się wolne dyskietki DD, ale okazało się, że z HD stacja Apple radzi sobie nie gorzej - ciekawe jak to będzie z trwałością tak zapisanych danych. Co prawda Amigowe i ST-kowe stacje nie grymasiły również, ale... Różnie z tym może być, a dokładając do tego moje szczęście, to wiecie ;)

Jako, że to moje pierwsze zetknięcie ze sprzętem od Apple to zafascynowała mnie m.in. stacja dysków zgrabnie połykająca i wypluwająca dyskietki - nie to co PC beznamiętnie wypychające przyciskiem dyskietki - to jest coś ;)

Jutro, najpóźniej pojutrze mam jeszcze dostać pożyczony kabelek RS do połączenia "Japka" z PC - wtedy zgramy sobie więcej dem i użytków - będzie co oglądać i robić w weekend. Znalazłem już nawet kilka programów do zabawy z literkami i liczeniem dla Juniora - mam nadzieję, że i jemu spodoba się nowa zabawka, tak jak spodobały się inne vintage wynalazki typu Atari, Amiga, C64 i tym podobne. Relacja wkrótce.

I po imprezie

Impreza młodego, o której pisałem w poprzednim wpisie była co najmniej udana - dziadkowie, ciotki i siostrzeńcy się zeszli i zjechali oraz obsypali Juniora prezentami tak, jak to było w planie. Jako, że przy stole wszyscy by się nie zmieścili party zostało podzielone na dwie tury - wujki i ciocie drugiego rzutu niestety już solenizanta nie zastali... Dlaczego? Ano okazało się, że Bartek tak się stęsknił za dziadkami, że postanowił pojechać z nimi na tydzień do Piastowa :) Zobaczymy jak to będzie z tym tygodniem, ponieważ ostatnio Juniorowi się znudziło po dwóch dniach i nakazał się odwieźć - na razie jest wtorek i cisza, żadnych narzekań, aż strach pomyśleć jak tam terroryzuje moich rodziców.

W domu natomiast panuje taka cisza, której z żoną dawno nie uświadczyliśmy - aż głupio się człowiek czuje, kiedy nic mu nie biega z indiańskim krzykiem od pokoju przez kuchnię do salonu. Jednym słowem jak makiem zasiał. Dziwne jest też to, że jakoś nie mam ochoty na granie - we dwoje zawsze raźniej się strzela bramki (gry gram w FIFĘ to młody stoi na krzesełku za mną i robi za kilkunastotysięczną widownię) i eksterminuje hordy wrogów, a teraz to jakoś pusto.

Choroba natomiast trzyma się mocno i puścić specjalnie nie chce. Co prawda kaszel mam już mniejszy, ale duszenie wieczorami i rankiem zostało - widać zbyt słabo przysponsorowałem apteki i bez ponownej wizyty u lekarza się nie obejdzie. To pewnie jakaś zmowa żeby przewietrzyć mi portfel.

Z kolei wczoraj byliśmy z żoną na Szkole Rodzenia w szpitalu. Wczorajsze zajęcia obejmowały wycieczkę po bloku porodowym ze zwiedzaniem wszelkich sal tortur i pokojów odpoczynku. Cały czas Pani Prowadząca opowiadało, jak to wszystko będzie pięknie i ładnie, oglądaliśmy też pokoje przeznaczone do porodów rodzinnych - nie dało się ukryć, że wszystko było odpicowane i wypudrowane na tą wycieczkę bo było zbyt pięknie, żeby tak normalnie wyglądała cała sytuacja :) Zapomnieli tylko od odświeżaczach powietrza ponieważ, oprócz tego, że było koszmarnie duszno, to w atmosferze roznosił się intensywny zapach spalenizny - widać ktoś zapomniał dogasić papierosa.

Impreza i takie tam

Jutro w domu wielka impreza - uroczyste piąte urodziny Juniora, zjeżdża się cała familia i będą wręczać prezenty. Cała chata pachnie domowymi wyrobami, które jutro zostaną rozłożone na stole i ze smakiem skonsumowane. Podczas gdy żona piecze i gotuje, ja pomagam w cięższych sprawach typu kręcenie i szatkowanie pieczarek, główny zainteresowany leży na wznak na dywanie i ogląda z pasją Cartoon Network - takiemu dobrze.

Okazało się, że problem ze zwisaniem FIFY podczas zapisywania 10-sekundowych powtórek jest, jak to nazywamy, worldwide - po kolejnym crashu podniosło mi się solidnie ciśnienie i przekopałem wyniki Google - problem jest znany wszystkim, a EA nic sobie z tego nie robi i patcha nie widać. Ogólnie sprawa jest poważna, wydaje człowiek kupę kasy na bubel i może tylko czekać. Niezależnie od tego udało mi się sklecić kolejny filmik z moich wyczynów.

Jeśli już jesteśmy przy piłeczce to dodam, że czasami mnie denerwuje fakt, że nie wiedzieć czemu będąc przy piłce i prąc w kierunku bramki część zawodników naszej drużyny nic sobie nie robi z kontrataku i nie pomaga wychodząc na pozycje. Po prostu truchtają sobie za akcją i nie robią nic, żeby nam pomóc - nie jest to nagminne, ale ostro wkurzające. Dodatkowo komputer sterując swoją drużyną natychmiast po stracie piłki cofa wszystkich zawodników (oprócz napastnika, czasem dwóch) na własne pole karne i pieczołowicie muruje bramkę. Przy obecnym w FIFA 08 wyszkoleniu bramkarzy nie muszę chyba pisać, jak ciężko jest coś strzelić? Nawet jeśli piłka przedrze się przez gąszcz nóg to bramkarz niczym jasnowidz będzie stał tam, gdzie sobie wycelowaliśmy. Dramat.

W paru punktach

Będzie krótko, bo już późno:

  • FIFA już po raz drugi zrobiła mi psikusa wykonując "nieprawidłową operację" podczas zapisywania powtórki - a takie ładne bramki strzeliłem. Widać coś zabugowana jest ta opcja. Oczywiście kariera nie była zapisana. Trzy mecze w plecy.
  • Czuje się już nieco lepiej - przespałem noc bez budzenia się przez kaszel. Ale apteka na mnie zarobiła.
  • Dostałem dwa razy z rzędu od Juniora w Kasumi Ninja - to wina pada, dostałem tego gorszego ;) Znacznie lepiej gra się jednak co-opa w Tempest 2000.
  • Ekipa rządzi i przoduje. Oprócz świetnego serialu dostajemy pięknie wydane DVD, a kilka tygodni temu nawet dali fajną obwolutę w opcji "zrób to sam" (jak ktoś chce to wrzucę foty).
  • Przyszło dziś nowe Ubuntu z ShipIt. Bue, myślałem, że jakieś uaktualnione naklejki będą.

Spaaaać! Jedno z lekarstw, które biorę powoduje masywny atak senności - jeśli dodać do tego fakt, że mi i bez leków chce się spać niemalże cały czas to macie mniej więcej obraz sytuacji

Jestem sponsorem aptek

No tak, co prawda z mojego sponsoringu raczej nie wyżyją, ale warto o tym wspomnieć. Dziś udałem się do przychodni z powodu już kilkutygodniowego kaszlu, a na dodatek przez ostatnie kilka dni poważnie mnie dusiło w nocy - taki płytki oddech. Spać się nie da, przez cały dzień człowiek kaszle, że aż łeb pęka - ogólnie dramat, a tu jeszcze trzeba się skupiać. Powiedziałem wczoraj koniec i zapisałem się na wizytę, która przebiegła lekko, łatwo i przyjemnie, a zakończyła się receptą na antybiotyk i rozkazem siedzenia w domu do końca tygodnia uwiarygodnionym zielonym druczkiem, popularnie zwanym L4.

Dziś, o 9:30, Junior skończył 5 lat - wyobraża sobie ktoś, że ten brzdąc jest już z nami PIĘĆ LAT? Wydaje się, że poród był niemalże przed chwilą. W nagrodę za 5 przeżytych z nami lat Bartek dostał OGROMNIASTY karabin (spust zdążył się już zepsuć), obiad z resorakiem Hot Wheels w McDonalds - a reszta prezentów od pozostałej części rodziny na uroczystej imprezie w sobotę. Chyba będzie trzeba zrobić miejsce na nowe zabawki, bo powoli zaczyna się kończyć miejsce.

A ja mam dylemat - Wiedźmina chyba nie chcę, sporo się już naczytałem o różnych rzeczach, które nie przybliżyły mnie do zakupu best-selling-polish-game, Call od Duty 4 podobno zapewni raptem 5-8h gry w singlu, a Gears of War... dopiero za jakiś czas i prawdopodobnie będzie kosztować grubo ponad stówkę. Na szczęście jest FIFA, która zapewni mi jeszcze parę ładnych tygodni gry. Może ktoś chce zagrać w sieci?

I po weekendzie

Weekend minął tradycyjnie za szybko, a w dodatku od jakiegoś czasu męczy mnie przypadłość alergiczna, która objawia się nieco przyciężkim oddechem. Jako, że trwa to już gdzieś z tydzień postanowiłem się dziś wybrać do lekarza - wizyta jutro. Zobaczymy.

Na granie jakoś specjalnie nie mam ochoty, po pierwszym zakończonym sezonie w FIFA 08 postanowiłem odpocząć od polskiej skorumpowanej ligi i przenieść się na deszczowe wyspy brytyjskie. Oczywiście gramy Chelsea, przez cały weekend udało mi się rozegrać raptem cztery przedsezonowe mecze towarzyskie - nie muszę dodawać, że wszystkie wygrane ;) Warto dodać, że komputer bardzo dobrze steruje dośrodkowaniami i podaniami w uliczkę i na wolne pole więc, jak pisałem już wcześniej, nie ma specjalnie sensu aby zaprzątać sobie głowę wykonywaniem tego samemu. Doskonały przykład podania otwierającego świetną akcję można obejrzeć poniżej - to jedna z moich ulubionych kontr, którą nagrałem wczoraj.

Polecam szczególnie zwrócić uwagę na fizykę piłki - wg mnie dużo poprawionej w stosunku do poprzedniej wersji gry. Piłka odbija się od bramkarza, poprzeczki, a na koniec jeszcze od nóg bramkarza i wpada do siatki. Miód.

Niestety jakoś przez ostatnie dni cały czas wpada mi coś w ręce do roboty w domu i nie ma, no nie ma czasu żeby się porządnie skupić i zagrać kilka meczy pod rząd. Zdecydowanie lepiej w takich momentach urządzić sobie kilka szybkich partyjek w Typhoon 2001 odkręcając pokrętło od głośników trochę bardziej bardziej w prawo niż zwykle.

Pierwszy sezon - done

Można powiedzieć, że pierwsze koty za płoty - inauguracyjny sezon w FIFA 08 mam już za sobą. Na początku było ciężko z powodu nieco zmienionej klawiszologii i - co oczywiste - braku treningu. Druga połowa sezonu była już na szczęście lepsza, co obrazuje poniższa tabela przedstawiająca końcową klasyfikację. Puchar Polski też wygrałem, mimo porażki w pierwszym meczu finałowym 2:0 (z Wisłą Kraków), w rewanżu na Łazienkowskiej nie dałem szans "Białej Gwieździe" wygrywając 4:1.

Końcowa klasyfikacja Orange Ekstraklasy

Przydałoby się przy okazji napisać parę słów o FIFA 08... No cóż - wiele zmian w stosunku do poprzedniej edycji nie uświadczymy, tryb Be a Pro rozczarowuje, przynajmniej w singlu - pewnie grając ze znajomymi byłoby lepiej - a tak to mamy raczej rozrywkę na nudne dni. Można to było zrobić lepiej.

Początkującym radzę również wyłączyć tzw. "ręczne dośrodkowania" - dla hardkorowców, którzy siedzą 24/7 może ta opcja po dosyć długim treningu się przydać - ja rozegrałem prawie cały sezon z "ręcznymi dośrodkowaniami" i na 10 prób udało mi się celnie wrzucić może 2 razy - marnota panie.

Grafika również się nie zmieniła, może kosmetycznie, ale nie tego oczekiwali pecetowi gracze, a w szczególności Ci, którzy widzieli FIFA 08 na nextgenowych konsolach - tam jest kompletnie nowy silnik i gra wygląda zdecydowanie lepiej. A fe niedobrzy Kanadyjczycy z EA, nie lubię Was.

Bardzo fajną opcją jest możliwość eksportu do plików wideo powtórek z, naszym zdaniem, najlepszych akcji lub nawet całych meczy - można się pochwalić ciekawymi zagraniami - przykład zamieszczam poniżej (eksport + szybkie dodanie napisów i dźwięku w Windows Movie Maker).

Dodatkowo, tak na uboczu, napiszę, że uzbierałem już całkiem sporo punktów do wydawania w "sklepiku" i kupiłem sobie parę piłek Adidasa oraz Światową Jedenastkę i co tam widzimy? Ano z wyborem większości zawodników należy się zgodzić (polaków brak), ale Kahna w bramce to nie wybaczę - ten koleś dawno się już skończył, na szczęście jest również Buffon, którym szybciutko zastąpiłem dziadzię Olivera.

Kontakt

Jeśli koniecznie chcesz się ze mną skontaktować...

  • Jabber: delyra@jabber.wp.pl
  • GG: 765628
  • e-mail: daniel.kozminski@gmail.com
  • tel: +48605650809