I po imprezie
Impreza młodego, o której pisałem w poprzednim wpisie była co najmniej udana - dziadkowie, ciotki i siostrzeńcy się zeszli i zjechali oraz obsypali Juniora prezentami tak, jak to było w planie. Jako, że przy stole wszyscy by się nie zmieścili party zostało podzielone na dwie tury - wujki i ciocie drugiego rzutu niestety już solenizanta nie zastali... Dlaczego? Ano okazało się, że Bartek tak się stęsknił za dziadkami, że postanowił pojechać z nimi na tydzień do Piastowa :) Zobaczymy jak to będzie z tym tygodniem, ponieważ ostatnio Juniorowi się znudziło po dwóch dniach i nakazał się odwieźć - na razie jest wtorek i cisza, żadnych narzekań, aż strach pomyśleć jak tam terroryzuje moich rodziców.
W domu natomiast panuje taka cisza, której z żoną dawno nie uświadczyliśmy - aż głupio się człowiek czuje, kiedy nic mu nie biega z indiańskim krzykiem od pokoju przez kuchnię do salonu. Jednym słowem jak makiem zasiał. Dziwne jest też to, że jakoś nie mam ochoty na granie - we dwoje zawsze raźniej się strzela bramki (gry gram w FIFĘ to młody stoi na krzesełku za mną i robi za kilkunastotysięczną widownię) i eksterminuje hordy wrogów, a teraz to jakoś pusto.
Choroba natomiast trzyma się mocno i puścić specjalnie nie chce. Co prawda kaszel mam już mniejszy, ale duszenie wieczorami i rankiem zostało - widać zbyt słabo przysponsorowałem apteki i bez ponownej wizyty u lekarza się nie obejdzie. To pewnie jakaś zmowa żeby przewietrzyć mi portfel.
Z kolei wczoraj byliśmy z żoną na Szkole Rodzenia w szpitalu. Wczorajsze zajęcia obejmowały wycieczkę po bloku porodowym ze zwiedzaniem wszelkich sal tortur i pokojów odpoczynku. Cały czas Pani Prowadząca opowiadało, jak to wszystko będzie pięknie i ładnie, oglądaliśmy też pokoje przeznaczone do porodów rodzinnych - nie dało się ukryć, że wszystko było odpicowane i wypudrowane na tą wycieczkę bo było zbyt pięknie, żeby tak normalnie wyglądała cała sytuacja :) Zapomnieli tylko od odświeżaczach powietrza ponieważ, oprócz tego, że było koszmarnie duszno, to w atmosferze roznosił się intensywny zapach spalenizny - widać ktoś zapomniał dogasić papierosa.
CoSTa,
14 listopada 2007 @ 08:36:05
Yeah, Majka ostatnio mi komentowała moje pizganko w Lego Star Wars. Świetnie się grało :)