Kolejny weekend poza domem
Skończyła się laba Juniorowi i postanowiliśmy po Niego pojechać w piątek od razu po pracy. Po drodze jeszcze szybka wizyta u lekarza, czy z żoną wszystko w porządku i w drogę. Szczerze mówiąc, to jazda po rozkopanej na całej długości "siódemce" i to w dodatku po ciemku do najprzyjemniejszych nie należy. TODO: unikać zawsze i wszędzie.
W drodze powrotnej drugiego dnia równie szybka wizyta u znajomych w Grodzisku Mazowieckim i jesteśmy w drodze. Junior rozpakował dodatkowe prezenty z okazji piątych urodzin i oniemiał. Okazało się, że dostał super-hiper-wielkiego robota, który się go słucha! Robot faktycznie jest super-hiper i sterowany jest pilotem. Potrafi chodzić, jeździć, mówić, tańczyć i strzelać wielką giwerą oraz razić teren dookoła wykonanymi z pianki kółkami.
Dodatkowo na brzuchu (czy roboty mają brzuchy?) ma mały panel, na którym można mu zaprogramować makro, które później ochoczo wykona - np. 10 kroków do przodu, strzał z pistoletu, obrót w tył i odjazd. Zabawka wypasiona i sam się nią bawię :) Jakby ktoś chciał kupić dziecku takiego samego to mogę nakręcić jakieś wideo demo i zapuścić na YT.
Dodatkowo Juniorowi bardzo się spodobało Apple IIGS i edukacyjna gra Kids Playgrooom - a w szczególności liczenie kaczuszek i planszowe wyścigi ludzików, stwierdził, że gra jest rulez i musimy iść do sklepu żeby kupić myszkę. Jakoś udało mi się mu wytłumaczyć, że jakieś z 10 lat temu to może jeszcze w sklepie takie myszki by były ;) Może na Allegro - zobaczymy.