No tak, kiedyś przychodzi ten dzień, kiedy to człowiek udaje się po raz pierwszy do PRAWDZIWEJ szkoły. Dziś Juniorowi sr zdarzył się ten dzień - co prawda bardziej to było spotkanie organizacyjne (sponsorowane przez jeden wielki chaos) niż dzień szkolny, ale kto będzie to później pamiętał? Ważne, że to był pierwszy dzień w PRAWDZIWEJ szkole, żadnym tam przedszkolu dla "dzidziusiów" - wielkiej, dużej i murowanej szkole.
Przy okazji Bartkowi będzie z pewnością raźniej, albowiem już na początku okazało się, że do tej samej grupy chodzi pół gangsterki i lasek z przedszkola :) Nie będzie więc tragedii - plecak ważący ładnych parę kilo już czeka przy drzwiach na dzień jutrzejszy.
A u Juniora jr się rośnie - najbardziej widać to przez zęby. Powoli bowiem zbliżamy się do kompletu uzębienia. Z okazji takiej, że zaczęły u niego występować zęby dolne, nauczył się skubaniec tego, czego ja nie cierpię najbardziej na świecie - ZGRZYTANIA ZĘBAMI. Podczas tego niecnego procederu ja po prostu uciekam w najdalszy kąt mieszkania - no nie znoszę tego i już :)