Star Trek Zero
Co prawda miałem iść już w piątek, ale dzięki splotowi niekorzystnych okoliczności (czyt. braku chętnych na opiekę na Juniorem Jr) wybraliśmy się z Żoną i Juniorem Sr dopiero w niedzielę. Szybka opinia - film jest dziwny, nawet bardzo.
Klimat wyjątkowo odbiega od wszystkiego, co było do tej pory w ST. Czyli jest dobrze, bo jest inaczej, niespodziewanie? Niekoniecznie - plot jest ciekawy (o tym chwilę dalej), nie ma chwili nudy, czego w nadmiernych ilościach dostarczał nam Nemesis, a jest jakoś... dziwnie ;) Zupełnie inaczej wyobrażałem sobie młodego Spocka (genialny w tej roli Zachary Quinto), żeby nie wspomnieć o JT Kirku, natomiast Scotty, Sulu i w szczególności Chekov ("Łiktor, Łiktor") spełnili moje oczekiwania. Efekty specjalne to klasa sama w sobie, scenografia też - po raz pierwszy mogliśmy zobaczyć maszynownię wypełnioną labiryntem rur, wciąż żyjącą dwulitem (nawet w Enterprise jakoś było tam za czysto), natomiast mostek jakiś taki za sterylny...
Co do scenariusza to nie podobało mi się kilka rzeczy (UWAGA, SPOILERY!!!). Dlaczego ani Ziemia, ani Wolkan nie zostawiają porządnej floty dla obrony planety? Jeden górniczy okręt (no, może nowocześniejszy, bo z przyszłości) załatwia armadę ziemskich i wolkańskich statków bez strat. CAŁA Ziemia z technologią pozwalającą na budowanie statków warp nie może sobie poradzić z zawieszonym na orbicie wiertłem, ale dwóch kadetów ze spadochronami już tak. To mnie nieco zabolało.

Podsumowując film jest ciekawy i wart obejrzenia, co potwierdzają oceny na IMDB. Szkoda tylko, że tak mało bitew ;) Czekam na kilkusezonowy remake TOS.
D4rky,
11 maja 2009 @ 21:12:42
MEGA SPOILERS
---
A o tym, że wybili się z czarnej dziury odpalając w niej eksplozję, oraz o tym, że czarna dziura stała się magicznym portalem w przeszłość już nie wspominiałeś? :D Już pomijam z litości Delta Vega, gdzie "z nikąd" pojawiają się trzy kluczowe dla fabuły postacie. Nie zmienia to faktu, że film był fajny :)
---
/MEGA SPOILERS
dely,
11 maja 2009 @ 21:19:31
Motyw z czarną dziurą mieści się w, powiedzmy, kanonie numerów wyczynianych przez Kirka w TOS i Picarda w TNG ;)
Jeszcze dorzucę tylko dziwnie nieświadomych Wolkan, którzy nie zauważyli okrętu kosmicznego wiercącego dziurę w planecie tylko myśleli, że wulkany się budzą. Lekki żal ;)
lemiel,
11 maja 2009 @ 22:27:37
Ale obraz przyjemny dla oczu.
(Nie zwracałem uwagi na te naciągania.) I drobiazgi w stylu (wyczytanych gdzieś) napisów w rodzaju uwaga nisko sufit czy coś (nie pamiętam).
Polinik,
12 maja 2009 @ 19:20:24
Co do statku górniczego, który niszczy wszystko na drodze -- oficjalny przed-filmowy komiks wyjaśnia, jak to możliwe.
lemiel,
12 maja 2009 @ 19:22:30
Daj linka…
dely,
12 maja 2009 @ 19:53:45
Właśnie, również chętnie obejrzę albowiem niczego takiego nie rozdawali razem z biletem (w każdym razie nie w Radomiu) :)
żona:),
12 maja 2009 @ 19:55:57
a mi sie podobalo bez zastrzezen:) poza tym pol filmu podczytywalam juniorowi w skrotach wiec on to dopiero mial dziwna fabule bo w polowie zdania sie zapatrzalam i czytalam nastepne od polowy:)
Polinik,
12 maja 2009 @ 21:02:21
http://www.mininova.org/tor/2492484
Faust,
15 maja 2009 @ 22:42:41
"Statek gorniczy", ktory niszczy wszystko? Scenarzysci sie nagrali w Homeworld 2?;)
Jak dla mnie film ssie prawie na calej linii, odkad to jednostki ST budowano na powierzchni planet? O innych aspektach juz nie wspomne... nie ma to zadnego sensu. Bleh, motyw mlody Spock vs stary Spock i akcja typu nie mow mu Kirk o mnie... sam mu powiem:P
Akcja i wartka, ba przyznam Ci Delly racje, Nemezis jest jeszcze gorszy... ale przeciez gdzies na samym dnie jest "Suchen fur Spock", ktorego bym nawet nie nazwal tragicznym;P
Niestety, chyba trzeba sie przyzwyczaic, do mysli, ze kino SF umarlo gdzies pod koniec lat 80. To co mamy teraz (oprocz, bacznosc BSG, spocznij i zywego trupa w postaci kolejnych mutacji SG), to filmy szabelka i szpada, w wersji techno... eszz..