Ała...
No tak, ten piątek nie będzie zapamiętany, jako najprzyjemniejszy dzień (jak to zwykle bywa) w tygodniu. Wszystko zaczęło się już o 4 rano - standardowy ból brzucha przechodzący później w ból dolnej części pleców aż do podbrzusza, bokiem. Tradycyjny, około copółroczny rytuał niektórym znanym jako kolka nerkowa spowodowana przesuwaniem się kamienia. Kto nie miał to nie wie, jakie to atrakcje.
Kiedy doświadczyłem pierwszy raz powyższych "przyjemności" (ok. 7 lat temu, jeszcze mieszkałem z rodzicami) moja mama u lekarza spytała się jakiego to jest rodzaju ból - lekarz stwierdził - "to tak, jakby Pani rodziła, tylko 2x bardziej". Tak więc userki Joggera, które mają dzieci wiedzą mniej więcej czego doświadczam raz na jakiś czas.
A miało być tak pięknie, pożyczyłem bowiem wczoraj od znajomego kierownicę, aby jeszcze bardziej podkręcać czasy w CMR. Dostałem też do testowania Richard Burns Rally i GT Legends - niestety dzisiejszy dzień poświęciłem głównie na odsypianiu nocy i środków przeciwbólowych.
Ale jutro sobie pogramy, wrażenia z testowania kierownicy oczywiście zamieszczę na blogasku.




