Krótka refleksja

Grając w CMR zauważyłem bardzo intrygującą sprawę. Otóż czas ładowania kolejnych odcinków specjalnych jest tak krótki, że nawet człowiek nie ma kiedy się napić przed wyścigiem. Pac na Enter i już samochód stoi uruchomiony i gotowy do szaleńczego pędu.

Kilkanaście lat temu, kiedy zaczynałem przygodę z grami, ładowało się je z magnetofonu i ten proces, jak niektórzy wiedzą trochę trwał. Dodatkowo, dla zwiększenia szans poprawnego odczytu dobrze było wyłączyć wszelkie źródła zakłóceń typu pralka, lodówka względnie telewizor. Czasem dobrym pomysłem było odwrócenie "stacji kaset" do góry dnem - piętnaście minutek i można było chwytać joystick. To była wręcz ceremonia.

A teraz? Masówka...

Exchange

Dzisiaj grania w CMR nie będzie, postanowiłem chwilkę odpocząć, tak żeby gry za szybko nie skończyć i cieszyć się nią nieco dłużej.

Jako odpoczynek wybrałem nieśmiertelne C&C Generals: Zero Hour i tryb skirmish. Niestety nie jestem zbytnio silnym graczem, żeby próbować losowego multiplayera - zawsze trafiałem na meganerdów, którzy chyba nie odchodzą od Generalsów i zawsze dostawałem okrutne manto. A na skirmish i "Brutalne armie" jestem jak znalazł.

Ostatnio odkryłem bardzo ciekawy mod - Axis of Power, który wnosi nieco świeżości do gry, np. o wiele silniejsze superbronie (np. chińska bomba atomowa, która kosztuje kupę kasy i zamienia bazę wroga w dymiące zgliszcza), dodatkowe jednostki tudzież możliwość budowania A-10 Thunderboltów przez USA.

Szczególnie przypadły mi do gustu te ostatnie, niemal niezniszczalne przez wroga, który używa do obrony AA jednostek strzelających rakietami (A-10 wystrzeliwują całą masę flar, poza tym do obrony przed pociskami używają takiego samego lasera jak Paladyny czy Mściciele), a potrafiące w dużej grupie zniszczyć wroga jednym nalotem.

Mody to potęga, szczególnie jeśli chodzi o gry, do których producent nie wydaje już dodatków, bądź chwilowo zawiesza projekt - wszyscy wiedzą czym się teraz zajmuje EA - C&C: Tiberium Wars. Ja czekam na C&C Generals II.

Ciemność

W obecnym tygodniu wszystkie terminy przeznaczone na granie okupuje Colin McRae Rally 05 - i słusznie, wyścigi to bowiem wyborne.

Współczuję jedynie "biednym" kierowcom rajdowym jazdy po Wielkiej Brytanii pochmurnym rankiem. Jeśli to chociaż podobnie wygląda jak w grze to wielki szacunek dla nich. Ja osobiście nic nie widzę przed sobą i jadę niemal wyłącznie na wskazówkach pilota i niewielkich przebłyskach asfaltu bądź szutru przed sobą.

A jeśli dodatkowo pojawi się deszcz (notabene bardzo ładnie wykonany), który skutecznie ogranicza "prześwit" przedniej szyby to taki odcinek specjalny staje się wielką loterią.

Bziiiium!

Na dzień dziecka miałem kupić mojemu Juniorowi wyścigi. Wyścigi, wyścigi i jeszcze raz wyścigi - takie było zamówienie. Podczas cotygodniowej wycieczki do Media Markt jak zwykle zajrzeliśmy na regał z eXtra Klasyką - wybór był prosty - Colin McRae 2005.

Gra jest świetna - mimo, że już nieco wiekowa to miodność trzyma odpowiedni poziom, a grafika ani trochę nie odstrasza. No i ta cena - 9,99 zł, wcale nie powinni tego zabraniać!

Powoli zaczyna mi się marzyć kierownica, koniecznie z lewarkiem i pedałami. Może na urodziny sobie sprawię?

Ziew

Dzisiaj, po raz pierwszy od chyba roku, udało mi się zaspać do pracy. Żony brak (wyjechała sobie, no) więc nie miał kto dobudzić skutecznie - komórka, zwyczajowy budzik, pacnięta śpiącą ręką nawet się nie broniła. Co prawda tylko godzina spóźnienia to prawie nic, ale teraz muszę ten czas odsiedzieć pracy tak, aby rachunek się zgadzał.

Z zazdrością patrzę sobie na informacje, o tym jak to Steve dogadał się z EMI i można sobie (tzn. Hamerykanie mogą) kupować piosenki w iTunes bez DRM za $1.29, bajka przy ich zarobkach. Tymczasem w Wolsce ceny mp3 są wzięte z kosmosu, cały zestaw mp3 składający się na album potrafi kosztować WIĘCEJ niż analogiczna, "tradycyjna" płyta CD, a dodatkowo niektórzy specjaliści produkują CD, niedające się odtwarzać za pomocą komputerów. Jednym słowem jesteśmy 100 lat za małpami - epoka kamienia łupanego.

Udało się

Wczorajszy, wcześniej anonsowany, wypad udał się jak najbardziej. Co prawda pogoda przechodziła ze skrajności w skrajność, ale nie ma to jak naprawdę świeże powietrze.

Euro 2012 widać już za pasem ponieważ w trakcie ok. 130 kilometrowej trasy, gdzieś 60 km to wykopy, świeżo powstające drogi ekspresowe względnie estakady nad nimi. Jakby tego było mało to np. skręty oznaczone są wielką górą piachu i zaraz za nią umiejscowioną tabliczką gdzie ten skręt prowadzi - oczywiście nic nie widać i musieliśmy się zawracać, co przy sobotnim ruchu nie jest zbytnio łatwą sprawą.

W drodze "do" dokuczał nam przeraźliwy upał, który również dawał o sobie znać podczas grilla w miejscu docelowym. Tak mocno, jak prażył tak szybko przerodził się w ulewę, która towarzyszyła nam, a jakże, w drodze powrotnej. Ulewa była tak silna, że w ciągu godziny drogi tzw. "trzeciej kategorii odśnieżania" migiem zamieniły się w całkiem spore strumyczki, które wykluczały jazdę szybszą niż ok. 40 km/h. Zabawę pogłębiały TIRy, które nic sobie nie robiąc z panującej aury przejeżdżając obok nas zalewały jak ostrą, chlapiącą bryzą. Fajowsko.

Zdjęcia, gdyby ktoś chciał, znajdują się tutaj, trasa, którą przebyliśmy - w poprzedniej notce.

Weekendowa wycieczka

Jutro czeka moją rodzinkę i naszą zieloną strzałę dosyć spora trasa. Wreszcie może znajdzie się chwila odetchnąć prawdziwie czystym powietrzem, a przede wszystkim wielka frajda dla Juniora, który będzie mógł porządnie się wybiegać i pooglądać z bliska inwentarz i inne atrakcję, które tylko wieś może zapewnić.

Szkoda tylko, że benzyna taka droga, bo można by częściej uskuteczniać takie wypady.

FInał przespany

Wczorajszy finał Ligi Mistrzów przejdzie do historii (mojej) jako największe flaki z olejem wśród pozostałych podsumowujących niemal roczne zmagania "najdroższej" ligi na świecie. Za najlepszy komentarz mogą posłużyć telewizyjne relacje z meczu - tylko akcje bramkowe i ew. interwencja Didy w początkowych minutach.

Szczerze mówiąc to nic innego ciekawego się nie działo - typowe piłkarskie szachy. Rzadko mi się zdarza, że usypiam podczas trwania drugiej połowy, wczoraj tak było i oglądając obszerne skróty oraz czytając relacje mogłem się upewnić, że tak naprawdę to nic nie straciłem.

Bardzo niefajnie jest czekać rok na dobry mecz i się srodze zawieść.

Kontakt

Jeśli koniecznie chcesz się ze mną skontaktować...

  • Jabber: delyra@jabber.wp.pl
  • GG: 765628
  • e-mail: daniel.kozminski@gmail.com
  • tel: +48605650809