Ciężki tydzień
To już koniec. Po miesiącu przygody z Painkillerem udało mi się ukończyć grę wraz z dodatkiem Battle Out of Hell czas więc na podsumowanie i kilka refleksji.
Gra ta doskonale nadaje się na odreagowanie od codziennego życia, hordy wrogów nacierające na nas z zewsząd eksterminowane za pomocą szerokiego arsenału broni powodują powstawanie przyjemnego, szerokiego banana na twarzy. Nic tak nie poprawia humoru jak rozpłatanie wielkiego madafakera na kilkanaście części kilkoma celnymi salwami z kilkolufowego shotguna, nic nie polepszy nam samopoczucia tak, jak zdjęcie kąsającego potwora z dalekiej skały wyrzutnią drewnianych kołków zaopatrzoną w snajperską lunetę. I nic tak nie oderwie nas od codziennych kłopotów jak wysłanie naprzeciw pędzących wrażych kolumn serii kilku rakiet z podręcznej wyrzutni. Polecam.
Teraz mam zamiar po raz kolejny zagrać w Ubersoldiera (nie wiem czemu ta gra nie zdobyła popularności), a potem coś wybierzemy z półki w sklepie, a może po prostu poczekamy na pojawienie się w sklepach FIFA 08, premiera już za tydzień. Znając jednak siebie to ponowne przejście Ubersoldiera zajmie mi więcej niż tydzień - jakoś nie mam ostatnio czasu w ciągu tygodnia żeby usiąść i porządnie pograć - dlatego też Painkiller zajął mi ponad miesiąc.
Z tematów niegrywalnych dodam, że kilka dni temu uprzejmy pan z obsługi stacji Orlenu na ul. Żółkiewskiego przy "Kerfurze" w Radomiu usiłował wlać ropę do mojego Coswortha i strasznie się dziwił, że wlot od pistoletu coś nie pasuje - ale naciskał sprawnie i 0,7 litra udało mu się nalać zanim mu wyrwałem wąż z ręki. Nie pozdrawiam i nie polecam tej stacji, a czytającym radzę zgłaszać pracownikom stacji benzynowych, że sami sobie nalejecie. Łaski bez.








