<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"><channel><title>Moje podwórko</title><link>http://daniel.kozminski.info/</link><description>Wpisy z dziennika internetowego Jogger, wspomaganego przez Jabbera</description><lastBuildDate>Sun, 05 Feb 2012 02:42:39 +0100</lastBuildDate><generator>JoggerPL</generator><item><title>Nadmorska miejscowość okiem gracza. Starego.</title><link>http://daniel.kozminski.info/2011/08/14/nadmorska-miejscowosc-okiem-gracza-starego/</link><description>Wybraliśmy się tego urlopu nad morze. Morze polskie. Dlaczego nie Bułgaria, Egipt czy inne opcje z gwarantowaną pogodą, ciepłym morzem, względnie full opcją z jedzeniem i piciem? Ano ze względów obiektywnych, po prostu do ostatniej chwili nie wiedzieliśmy, kiedy żona musi być obecna w Radomiu - i tak uważam za duży sukces mobilizację i rezerwację pokoi na 2 tygodnie przed wyjazdem. Tak też trafiliśmy do Stegny, znanej nam już z ostatniego urlopu, z tym że tym razem wybraliśmy pokój w ośrodku z wyżywieniem, zamiast domku ze śniadaniami i obiadkami we własnym zakresie.
Z graniem dla człowieka pamiętającego trzymanie paddli od Atari 2600 i pistoletu do konsoli Ameprodu jest niestety słabo. Nie wiedzieć czemu wszystkie salony gier opanowane zostały przez stoły do cymbergaja, zwanego &quot;Air Hockey&quot; (WTF?) oraz odmóżdżające automaty z kartami / cukierkami / owocami, przy których zasiadają panowie z dużymi brzuchami (jeszcze większymi od mojego). Gdzieniegdzie dają się zauważyć automaty z hitem sprzed kilku lat, czyli wszelkimi mutacjami DDR, ale poza ciekawskimi dzieciakami nikt ich nie używał, za to niemal na każdym stanowisku, gdzie można sobie powrzucać monety, stoją gry dla młodych sadystów, polegające na waleniu młotkiem w różne zwierzaki wychylające się z nor.
Na czym więc da się pograć, wtedy gdy żona (dziewczyna) ogląda stoiska z kolczykami i innymi duperelami, zupełnie nie wiadomo dlaczego kosztującymi kupę kasy? Otóż wszelkiej maści mistrzowie kierownicy mogą się wyżyć na szeroko dostępnych cabinetach SEGA z Daytona USA, Daytona USA 2, Super Hang-On czy OutRun 2 - niestety nie udało mi znaleźć żadnego, który nie miałby koszmarnie wypalonego ekranu i tu bynajmniej nie chodzi mi o słaby kontrast, ale o &quot;duchy&quot; będące efektem pozostawiania automatu na statycznym obrazie. &quot;Wyścigowcy&quot; będą raczej zadowoleni. A co z resztą?
Reszta będzie niestety zgrzytać zębami, bo nie będzie miała w co grać. W jednej z sal wypatrzyłem schowany w rogu pinball Jurassic Park, całkiem nieźle zachowany, niestety z wyświetlaczem po niemiecku - ale oczywiście da się grać. Na terenie ośrodka, w którym zamieszkiwaliśmy stał Tekken 2 z ekranem, z którego nie dało się niestety korzystać, był ciemny i wypalony ze wspomnianymi wcześniej duchami oraz - uwaga - hit. Wreszcie coś, w co dało się grać, czyli Alien Vs Predator, oczywiście w wersji beat'em z 1994! W rzeczy samej, poza mną i Bartkiem nikt w to nie grał, bo po co - skoro obok stał cymbergaj. Na dodatek jeszcze to była najtańsza gra w okolicy, ponieważ za złotówkę dostawało się dwa kredyty, co doskonale przyczyniło się do faktu, że nasze highscore nie zostaną pobite aż do następnego sezonu lub nagłej awarii prądu :)

Niestety, jak widać powyżej, nie jest łatwo odłączyć się od pokoju pełnego gier i konsol w obecnych czasach, opanowanych przez Air Hockey i bujane, obleśne dinozaury po 2 PLN za minutę jazdy. Najlepiej, na wszelki wypadek, gdyby się nie chciało zwiedzać różnych zakamarków, wziąć coś przenośnego do grania.
</description><pubDate>Sun, 14 Aug 2011 14:51:31 +0200</pubDate><guid>http://daniel.kozminski.info/2011/08/14/nadmorska-miejscowosc-okiem-gracza-starego/</guid><category>Gry</category><category>sega</category><category>automaty</category><category>urlop</category></item><item><title>Rajd Polski. Bardzo subiektywna recenzja.</title><link>http://daniel.kozminski.info/2010/12/15/rajd-polski-bardzo-subiektywna-recenzja/</link><description>Dzięki wpisowi na tablicy Pana Prezydenta na Facebooku dowiedziałem się o dostępności gry Rajd Polski - cóż, fan ścigałek spod znaku WRC nie przepuści takiej okazji i czym prędzej udałem się do najbliższej wylęgarni zła i rozpusty w postaci sklepu z grami.

Co prawda wcześniej publikowane materiały nie napawały zbytnim optymizmem, a i w branżowych czasopismach oraz wortalach było dziwnie cicho w temacie Rajdu, ale przecież od czasów Xpand Rally nie było żadnej polskiej gry traktującej o wyścigach - zaryzykowałem wydanie kilkudziesięciu złotych. Czy było warto?
Patrząc z punktu widzenia lokalnego patrioty to tak, było warto. Podczas jazdy można obejrzeć wiele bannerów promujących moje miasto - widać wydział marketingu nie próżnował i całkiem sensownie zaprezentował się w dziedzinie dyskretnego product placementu :) Z punktu widzenia zabawy - też było warto, gra się lekko, łatwo i przyjemnie. Samochody są bardzo proste w prowadzeniu (tzw. efekt poduszkowca), serwisy nie zmuszają do żmudnego cyzelowania każdej części bolidu aby poprawić czas o kilka setnych sekundy - ot takie ciut ambitniejsze Sega Rally.

Co do możliwości zapanowania nad samochodem w kwestii przygotowania do odcinka specjalnego to możemy sobie zmienić opony (szuter, uniwersalne, asfalt), ustawić dyferencjał (dwie opcje plus centralne 50:50), hamulce (przód, tył, centrum) oraz przełożenia skrzyni (neutralne, długie oraz krótkie). Szybko klikamy na to, co nam pasuje i przechodzimy do jazdy.
Na początku każdego OeSu od razu wita nas zombiakowata publiczność (włącznie z p. Zombie Startowym) - takie miałem pierwsze skojarzenie, ponieważ osoby znajdujące się obok startu poruszają się w tył i przód, jakby miały problemy z utrzymaniem równowagi, oraz wymachują rękoma w sposób charakterystyczny dla bohaterów m.in. z Resident Evil. Oj, na początku taka wtopa, można ich było ustawić już na trasie - może nie wszyscy by zwrócili na to uwagę...

Pierwsze śliwki robaczywki, przecież publiczność nie jest najważniejsza. Jedziemy. Grafika podczas jazdy jest bardzo przyzwoita, z pewnością lepiej wygląda od najnowszej gry sygnowanej logiem WRC na Playstation 3, ale... Tylko kiedy jedziemy, bowiem nie polecam się zatrzymywać ponieważ można się bardzo niemile rozczarować. Otóż powierzchnia, hmm, mazurskich tras wygląda tak płasko, że na początku myślałem iż jadę po pomalowanym na zielono lodzie, którym skuty jest obecnie Radom. Co prawda dosyć gęsto &quot;nasadzono&quot; krzaków i drzew, ale po solidnym huknięciu w któreś z nich czasem się zatrzymujemy. No i wtedy możemy &quot;nacieszyć się&quot; zielonym lodem.
Co do obaw niektórych, że mogą sobie pokiereszować wychuchane auta podczas bliskich spotkań z płotami, palami i drzewami mam dobrą wiadomość (dla fanów realizmu - złą): możecie spokojnie walić z dowolną prędkością w drzewa, domy względnie lądować w rowach. Samochodowi nic się nie stanie (w rzeczywistości niewirtualnej - blacharze i lakiernicy poszliby z torbami), usłyszycie tylko brzęk szkła, prędkość nieco spadnie, ale pojedziecie dalej bryką jak z salonu. Producent gry bardzo dba widać o to, żeby oglądać błyszczące auta cały czas ponieważ widoku z kokpitu nie uświadczymy, do wyboru są widoki z tyłu, tyło-góry oraz na maskę i bezpośrednio ze zderzaka...

Skoro już jedziemy, to chciałbym wspomnieć o idiotycznym pomyśle (proszę autora tego genialnego rozwiązania o kontakt, chciałbym uścisnąć dłoń - imadłem) polegającym na tym, że gdy naciskamy hamulec (lub zwalniamy) kamera zbliża się do tyłu auta, kiedy gazujemy - oddala się. W efekcie na pierwszych metrach, kiedy zmieniamy szybko biegi ekran zabawnie podskakuje, co doprowadzało mnie do pasji.
Najciekawiej (dla niektórych) może wyglądać otoczenie podczas jazdy, grafikom z pewnością udało się uchwycić charakterystyczne okolice, w których odbywają się polskie rajdy, dodatkowo podczas jazdy pojawia się motion blur, który nadaje obrazowi dynamiki. Co ciekawe rozmycie działa również kiedy stoimy (!!!) - aby ujrzeć ten (z pewnością!) easter egg należy się zatrzymać, włączyć wsteczny i się zatrzymać. Nieźle... Poza tym ktoś wyraźnie zaoszczędził na detalach ponieważ, co prawda drzewa i otoczenie odbijają się w szybach oraz na karoserii, ale... tak co dziesięć klatek (wynik podaję z dokładnością do około 3 fps, mierzone okiem).

A skoro stoimy to proponuję nie patrzyć pod auto oraz w okolicach pni drzew. Cienie wykonane są z tekstur o rozdzielczości 3x2 piksele, wnoszę po tym, że takich zębów nie widziałem już kilka dni. Dlaczego tylko kilka dni - ponieważ w weekend zrobiłem sobie dłuższą sesję Atari 2600 (młodszym czytelnikom uprzejmie wyjaśniam, że jest to konsola z lat 70-tych poprzedniego tysiąclecia). Na dobicie tylko dodam, że intro do gry pojawia się niecierpliwie oczekującemu graczowi w okienku zajmującym około ćwierć ekranu w sumie na nie największej rozdzielczości 1680x1050.
Podsumowując moje spisane na szybko wywody można się zdecydowanie zrazić i zamiast popędzić rączo do sklepu - popaść w biadolenie nad rodzimym rynkiem gier. Nic z tych rzeczy - ja po prostu narzekam na kilka, w sumie niewiele znaczących niedoróbek. Jeśli chcecie bezproblemowo pojeździć po swojskich okolicach, posłuchać w roli pilota znanych rajdowców oraz poużywać znanymi, całkiem nieźle wykonanymi furami - to gra jest dla Was. Dodatkowo należą się brawa Wydziałowi Promocji UM w Radomiu, za dyskretny product placement miasta.

Aha, gra mogłaby kosztować z połowę mniej.
</description><pubDate>Wed, 15 Dec 2010 21:31:09 +0100</pubDate><guid>http://daniel.kozminski.info/2010/12/15/rajd-polski-bardzo-subiektywna-recenzja/</guid><category>Gry</category><category>Komputery</category><category>WRC</category><category>Rajd Polski</category><category>Radom</category></item><item><title>Pata Pata.</title><link>http://daniel.kozminski.info/2010/05/11/pata-pata/</link><description>Wreszcie skończyłem dziada, znaczy dziadów, takich małych - rozumiecie. Oczywiście chodzi o Patapon na PSP. Gra jest niewąska, momentami doprowadzała mnie do rozpaczy, kiedy męczyłem się z którymś z kolei bossem, z drugiej strony zachwycała, gdy słuchałem ścieżki dźwiękowej. O nie! To nie jest kolejna zręcznościówka, ani strategia, jak niektórzy raczą twierdzić. To zdecydowanie gra, przy której należy się porządnie skupić i wyciszyć ponieważ jedno naciśnięcie nie tego klawisza co trzeba, lub spóźnienie się z rytmem naciskania tychże może pogrzebać kilka minut wcześniejszej gry!
Patapon dopracowany jest niemal perfekcyjnie, grafika - mimo zastosowanego minimalizmu, a w szczególności dźwięk to majstersztyk wśród gier. Oczy są pieszczone na początek niewidocznymi szczególikami, które po dokładnemu przypatrzeniu się cieszą, powodując pojawianie się błogiego banana na twarzy. Mi szczególnie przypadło do gustu kopanie dołeczków i przyklepywanie łopatką przy drzewie wskrzeszającym naszych bohaterskich żołnierzy. Mimo tego gra wśród moich znajomych budzi zdecydowanie skrajne opinie - ci, którym się spodobała wykrzykują peany na jej cześć, natomiast pozostali do końca życia będą twierdzić, że to crap jakich mało. Nie pomylę się jedna zbytnio, kiedy powiem, że to gra którą każdy posiadać PSP powinien mieć. I koniec.

Licznik wbudowany w grę pokazał 33 godziny spędzone na przygodach &quot;oczek z bronią&quot;, a sam nie wiem kiedy to zeszło. Zakończenie? Nie będę spoilerował - napiszę tylko, że &quot;OSZUKALI NAS!&quot;.
</description><pubDate>Tue, 11 May 2010 13:47:28 +0200</pubDate><guid>http://daniel.kozminski.info/2010/05/11/pata-pata/</guid><category>Gry</category><category>PSP</category></item><item><title>Z otchłani wynurzam się...</title><link>http://daniel.kozminski.info/2010/03/23/z-otchlani-wynurzam-sie/</link><description>Nie pisałem dosyć długo, albowiem mnie nie było. To znaczy byłem, ale jakoś nie starczało czasu (chęci pewnie też, ale do tego przecież się nie przyznam) i teraz jakoś głupio się zapytać wszystkich czy już pousuwali adres mojego blogasa z czytników RSS i fejwów. Pewnie tak się stało - i nie ma się co dziwić, bo przecież nie zagwarantuję, że po tym wpisie następny nie będzie za rok.
Zasadniczo nic się nie pozmieniało, tylko dzieci nieco podrosły. Czy ktoś da wiarę temu, że Bartek w tym roku kończy 8 lat? OSIEM LAT mam już tego szkraba, coś niesamowitego, jak ten czas leci, gna, pędzi. Aleksander skończył kilka miesięcy temu 2 lata, a dopiero co go przywoziliśmy wraz z żoną ze szpitala. Nie wiem dlaczego, ale wydaje mi się, że od kilku lat czas niesamowicie przyspieszył - wszystko dzieje się tak szybko, na nic nie ma czasu.

Samochód mam nadal ten sam, co prawda od mniej więcej roku mam zamiar go zmienić, ale skubaniec mimo 13 lat na karku (znaczy na silniku) nie ma zamiaru się psuć ani trochę. Dolewam tylko benzynę i płyn do spryskiwaczy - a mówią, że Koreańczycy nie umieją robić fajnych samochodów. Pfff. Aż szkoda go sprzedawać ponieważ jak się czyta co teraz ludzie sprzedają, jako &quot;nowe, prawie nie jeżdżone, emeryt z Hamburga dojeżdżał tylko do kościoła i to wyłącznie w najważniejsze święta&quot; to faktycznie strach kupować. A tak to mam spokój i wiem, że mi nagle kierownica w rękach nie zostanie, albo że straż miejska rozpozna zaginiony przystanek autobusowy...

Jako, że dosyć sporo zawsze pisałem o grach, to nie omieszkam zaznaczyć, że obecnym królem i szefem gier jest Uncharted 2 na PS3. Z czystym sumieniem mogę napisać, że do tej pory nie widziałem kompletniejszej i bardziej wciągającej gry (poza Missile Command) - każda złotówka wydana na nią zwróci się tysiąckrotnie w postaci miodu i frajdy wylewających się hektolitrami z telewizora. Powiem więcej, gdy ja lub Bartek gramy w U2 to nawet Małżonka specjalnie nie protestuje, że okupujemy telewizor ponieważ grę (oprócz grania) równie dobrze się ogląda dzięki niezwykłemu wyważeniu akcji, strzelaniny ale i również całkiem niezłej przygody. Must have i oczywiście wszystkie nagrody, którymi została obsypana, popieram, akceptuję i proszę o więcej.
</description><pubDate>Tue, 23 Mar 2010 21:06:46 +0100</pubDate><guid>http://daniel.kozminski.info/2010/03/23/z-otchlani-wynurzam-sie/</guid><category>Dom</category><category>Gry</category><category>PS3</category><category>samochody</category><category>Uncharted 2</category></item><item><title>RTV EURO AGD. Serdecznie &quot;polecam&quot;</title><link>http://daniel.kozminski.info/2009/07/19/rtv-euro-agd-serdecznie-polecam/</link><description>Dziś nie będzie o grach, nawet trochę, tylko o wizycie w salonie RTV Euro AGD w radomskiej Galerii Gama.
Co prawda nie mieliśmy z żoną iść specjalnie na zakupy do Euro, ale przy tak zwanej okazji zajrzeliśmy aby nacieszyć oczy sprzętem, który kiedyś sobie pewnie kupimy. Pierwsze wrażenie - &quot;O! Przebudowali!&quot; Wreszcie salon nie wygląda jak tani dyskont z pralkami i kuchenkami gazowymi oraz wreszcie można pomacać więcej produktów bez przylepiania nosa do szyby wystawowej.
Jako, że żona od dłuższego czasu narzeka na naszego Thinkpada, że niby &quot;wielki i ciężarny&quot; (zupełnie nie zwracając uwagi na jego trwałość i wytrzymałość, w szczególności na dzieci i częste podróże w bagażniku) rozglądamy się za jakimś fajnym netbookiem. Wiele z nich odpada ze względu na kosmiczny stosunek ceny do możliwości, braku wyjścia D-SUB (konieczne, ze względu na rzutnik) oraz - co najważniejsze w wypadku kobiety - wyglądu. &quot;Najbardziejszy&quot; oczywiście ze względu na look &amp; feel jest HP Mini 1099ew Vivienne, z tym że odpada z powodów jak powyżej - ale, o dziwo, podoba się również Samsung N310, którego to zobaczyliśmy dziś we wspomnianym Euro.
Biorąc pod uwagę cenę w tymże salonie, która specjalnie wygórowana nie była, a warunki ratalne korzystne - poprosiliśmy o włączenie netbooka żeby żona mogła sobie pokilkać, popatrzyć i ogólnie zapoznać się przed zakupem. Czy pasuje, czy palce z klawiszy nie zjeżdżają, ot tak - aby nie nabyć kota w worku, a ja chętnie bym sprawdził jakość ekranu, gładzika itp. Co usłyszeliśmy?
Pracownik: W tym miejscu nie ma jeszcze prądu, bo dopiero się rozkładamy i nie wszędzie jest podłączone.
Ja: Huh??? Ale obok (1 metr, albo i mniej) stoją przecież podłączone laptopy?
Pracownik: Ale tamte są podłączone do innego gniazdka.
Drugi pracownik (teraz uważajcie!): To pani sobie obejrzy te podłączone laptopy, one są podobne, na tym Samsungu będzie obraz zbliżony.
Ja i żona: (...)
Po czym pracownicy się odwrócili i zajęli swoją pracą, a my... Wyszliśmy ciężko zszokowani jakością świadczonych usług.
Wiecie co? Ja sobie zdaję sprawę, że była niedziela, ludzie byli zmęczeni, ale osobiście nie wyobrażam sobie takiego podejścia do klienta i, o ile jestem zawsze nastawiony prospołecznie, to w tym wypadku na miejscu kierownika placówki szybko rozwiązałbym umowę o pracę z takimi pracownikami. Ja osobiście nie mam zamiaru więcej pokazywać się w takim sklepie, gdzie sprzedawcy nie chce się poświęcić mi więcej niż 10 sekund. Zakładam bowiem, że wyjęcie wtyczki z nieczynnego gniazdka (zasilacze były podłączone!) i przepięcie do działającego zajęłoby około pół minuty. Ot, zostaliśmy potraktowani jak natręci zawracający ciężko pracującym ludziom cztery litery, i to w niedzielę niedługo przed zamknięciem sklepu.
Trudno, netbooka kupię gdzie indziej, a Wam polecam omijanie wspomnianego salonu Euro z daleka, natomiast do samej Gamy serdecznie zapraszam, albowiem mało jest w Radomiu centrów handlowych, gdzie aż przyjemnie wejść. Pozostałe raczej nie grzeszą czystością i wyglądem, natomiast w Gamie jest naprawdę przyjemnie.
</description><pubDate>Sun, 19 Jul 2009 19:05:18 +0200</pubDate><guid>http://daniel.kozminski.info/2009/07/19/rtv-euro-agd-serdecznie-polecam/</guid><category>Dom</category><category>Komputery</category><category>Ogólne</category><category>RTV Euro AGD</category><category>zakupy</category><category>netbook</category><category>Samsung</category><category>HP</category><category>Vivienne</category></item><item><title>Plus kilka procent i niemiła niespodzianka</title><link>http://daniel.kozminski.info/2009/07/15/plus-kilka-procent-i-niemila-niespodzianka/</link><description>Te kilka kolejnych procent to oczywiście w Need For Speed: Undercover. Skończyłem drugie miasto i przeniosłem się ze swoją tytułową przykrywką do Palm Harbor.
Nowe miasto i kompletnie inny profil wyścigów - to już nie są małe spokojne miasteczka z autostradowymi obwodnicami dookoła - tym razem przyjdzie mi marnować wzrok w celu wypatrywania wąskich, ciasnych zakrętów w Wielkim Mieście. Niestety przy takim natłoku wieżowców wychodzą mankamenty i słabości engine NFS: U - często bowiem zdarza się, że konsola za późno rysuje &quot;nadjeżdżające&quot; budynki i momentami jedziemy w samym &quot;fog of war&quot; :)

No i przede wszystkim nadszedł czas na zmianę samochodu, albowiem kaski trochę już zarobiłem, reputacji również, więc system podjął decyzję o odblokowaniu kolejnych gablot. Szybko zamieniłem wysłużonego Chryslera 300C na Nissana Skyline, co pomogło ukończyć wcześniejsze trasy z komunikatem &quot;DOMINACJA&quot;. Co to dominacja? Otóż po każdym zwycięstwie w dashboardzie przy danej konkurencji pojawia się niebieskie &quot;odfajkowanie&quot;, które oznacza, że ten wyścig mamy już zasobą i &quot;rządzimy&quot; na danym terenie - możemy również dominować, ale będzie to musiało być okupione dodatkowym treningiem ponieważ aby tego dokonać należy wykręcić niesamowity czas. To dobre posunięcie inżynierów z EA ponieważ pozwala na dłuższe cieszenie się grą i dopracowywanie techniki. Podejrzewam również, że licznik 100% ukończenia gry pojawi się tylko wtedy, gdy &quot;zdominujemy&quot; wszystkie wyścigi. TIP: czasem nie warto męczyć się, kiedy czas do osiągnięcia dominacji wydaje się z kosmosu i mimo wielu prób nie udaje się go osiągnąć. Wystarczy zaliczyć wyścig i wrócić do niego, kiedy będziemy mieli lepszy samochód.

A ta niemiła niespodzianka to cena zestawu Prestige Modern Warfare 2, o którym to pisałem wczoraj. Po kilku godzinach knucia na sieci ile to przyjdzie nam zapłacić za luksus posiadania metalowego pudełka, głowy Soapa i noktowizora (oprócz gry oczywiście) okazało się, że wersja dla X360 będzie kosztowała $149. Czyli znając przeliczniki stosowane dotychczas będzie to wyglądało jakoś tak: $149 = 149E = 650 PLN. Przy takiej kwocie niestety chyba spasuję...
</description><pubDate>Wed, 15 Jul 2009 19:08:16 +0200</pubDate><guid>http://daniel.kozminski.info/2009/07/15/plus-kilka-procent-i-niemila-niespodzianka/</guid><category>Ogólne</category><category>Need for Speed: Undercover</category><category>Nissan Skyline</category><category>Chrysler 300C</category><category>Modern Warfare 2</category><category>Call of Duty</category></item><item><title>52% plus coś jeszcze</title><link>http://daniel.kozminski.info/2009/07/14/52-plus-cos-jeszcze/</link><description>No tak, czasu na granie jak było mało, tak zostało do tej pory. I mimo, że gram w Need For Speed: Undercover już od jakiegoś czasu to w tej chwili progress counter trzyma się na poziomie 52%.
W międzyczasie zmieniłem już kilka razy samochód (w grze oczywiście, w realu nie ma tak dobrze), ale uwagi co do gry pozostały wciąż te same. IDIOTYCZNE misje polegające na zniszczeniach za kasę (nasz samochód oczywiście jest invincible) oraz polowaniu i złomowaniu radiowozów. O ile wyścigi, time-triale itp. łykam niczym pelikan to wyżej wymienione uważam za totalne nieporozumienie i omijam, kiedy tylko mogę. Nie rozumiem, jak coś takiego można było dodać do, mimo wszystko, niezłej gry (czy już pisałem, że soundtrack wymiata?).
Jeszcze zostając w temacie gier to chciałbym publicznie ogłosić, że od chwili obecnej odkładam $ na to, co widać w playerze poniżej, czyli edycję Prestige nadchodzącego Call of Duty: Modern Warfare 2.




Zawartość? Dla paranoików, którzy blokują YouTube:

gra (no shit!)
kupon na download remake pierwszego Call of Duty
metalowe pudełko
książeczka z artworkami
plastikowa głowa Soapa McTavisha
prawdziwy noktowizor (whoa!)

Zestaw raczej niesłaby, niesłaba niestety prawdopodobnie będzie również i cena. No i powstaje pytanie, czy taka limitowana wersja będzie również dostępna dla graczy PC. W każdym razie razem z Juniorem starszym czekamy do listopada na informacje co stało się z kpt. Price ciężko rannym w ostatnim epizodzie Modern Warfare - jeśli nie tego nie wyjaśnią...
</description><pubDate>Tue, 14 Jul 2009 18:50:04 +0200</pubDate><guid>http://daniel.kozminski.info/2009/07/14/52-plus-cos-jeszcze/</guid><category>Dom</category><category>Gry</category><category>modern warfare 2</category><category>call of duty</category><category>need for speed</category><category>undercover</category></item><item><title>Kilka wrażen po dłuższym byciu undercover</title><link>http://daniel.kozminski.info/2009/06/26/kilka-wrazen-po-dluzszym-byciu-undercover/</link><description>Trochę już pograłem, w miarę się oswoiłem więc warto napisać parę zdań na temat Need For Speed: Undercover i ogólnego komfortu rozrywki dostarczanej przez Sony PSP.
Jakoś szybko odechciało mi się kierować samochodem za pomocą analoga, jako stary hardkor wolę standardowego krzyżaka - z analoga (bardzo wygodnego, żeby nie było) chyba skorzystam dopiero w innej grze (FIFA 09 leży w pudełku i czeka aż skończę ścigać przestępców i demolować miasto). Przyciskom służącym do zmiany głośności i natężenia jasności ekranu przydałoby się delikatne podświetlenie albowiem podczas grania zupełnie ich nie widać, a czasem trzeba ich użyć - np. kiedy żona zgłasza pretensje, że nie da się oglądać telewizji, względnie kiedy budzimy dzieci za pomocą ścieżki dźwiękowej.
Co do samej gry to niestety kilka rzeczy bije w czaszkę. Bardzo. Po pierwsze to zbytnia &quot;arcadowość&quot; - wiadomo, nikt nie wymaga realizmu na poziomie Richard Burns Rally czy nawet ostatnich wydać gier sygnowanych nazwiskiem Colina McRae, ale do diabła dlaczego czołowy dzwon z dowolnym samochodem (nieważne czy to wielka ciężarówka czy mały miejski wózeczek) powoduje tylko NIEZNACZNY spadek prędkości? Ot tak z 230 km/h do 140. I nic, jedziemy dalej pchając dwa razy większego od nas trucka z prędkością ponad stóweczkę na budziku.

Druga sprawa to zdarzają się idiotyczne questy typu: &quot;wyrządź jak największe szkody&quot; - polega na spowodowaniu setek czołówek z nadjeżdżającymi samochodami, taranowaniu wszystkiego co się pojawi na drodze tudzież koszeniu parkometrów i znaków. Wszystko na czas i podliczane w dolarach USA - dramat. Możemy również natknąć się na zadania polegające na zniszczeniu za pomocą własnego samochodu kilku radiowozów dzielnej policji amerykańskiej. Ponownie - taranujemy i spychamy na szczelnie okalające drogi bandy. Brrr.
Grę zdecydowanie wznosi na wyżyny świetny soundtrack, do którego - szczerze mówiąc - gra mogłaby być dodatkiem oraz bardzo klimatyczne cut-scenki budujące historię. Wbudowano nawet autorski mediaplayer, za pomocą którego można sobie posłuchać utworów przygrywających podczas gry oraz buszowania po menu. Reszta, niestety taka sobie - co prawda obecny postęp w grze to dopiero 17%, ale chyba już nic mnie nie zaskoczy.
</description><pubDate>Fri, 26 Jun 2009 22:58:16 +0200</pubDate><guid>http://daniel.kozminski.info/2009/06/26/kilka-wrazen-po-dluzszym-byciu-undercover/</guid><category>Gry</category><category>PSP</category><category>Need for Speed</category><category>Undercover</category></item><item><title>Playstation Portable - szybki rzut oka</title><link>http://daniel.kozminski.info/2009/06/19/playstation-portable-szybki-rzut-oka/</link><description>Dostałem od Szanownej Małżonki na urodziny (które notabene będę miał dopiero za miesiąc) Sony PSP. Małe, błyszczące i grające coś. Fajne.
W zestawie były trzy gry: Tekken: Dark Resurection, Need For Speed Undercover i FIFA 09 - zestaw zacny, zacząłem od NFS - uwagę zwracają przede wszystkim bardzo fajne cut-scenki. Ale jeszcze wcześniej oczywiście od obmacania menu i ergonomii ;) Na pierwszy rzut poszło WiFi i sieć - konfiguracja banalna, klik - tzn. oczywiście pstryk bo myszy nie ma - i jesteśmy w sieci. Przeglądarka całkiem daje radę, tylko nie wiedzieć czemu zapomniano o polskich krzaczkach - niby drobiazg, ale tu mamy pierwszy minus. Wbudowane Skype również działa, nie ma się do czego przyczepić - rozmowa dzięki obecnemu w serii PSP-3000 mikrofonowi jest wygodna i naturalna, można sobie położyć gdzieś koło siebie konsolkę i nie trzeba się wysilać z celowaniem głosem. Jedynie głośniki mogłyby być nieco bardziej &quot;wyraziste&quot;.
Kolejny minus to niestety importowanie plików wideo. Temu, kto wymyślił, żeby PSP zobaczyło plik na karcie pamięci trzeba stworzyć folder o niezwykle intuicyjnej nazwie &quot;MP_ROOT&quot; i potem &quot;100MNV01&quot; należy się solidny kopniak w miejsce, gdzie plecy tracą swą wielce szlachetną nazwę. Okazało się, że nowszy firmware pozwala łaskawie na utworzenie katalogu VIDEOS.
Ale gra się bardzo przyjemnie - jestem szczerze zaskoczony jakością ekranu, jest ostro, jasno i wyraźnie, nie widać smużenia - na prezent jak znalazł ;)
</description><pubDate>Fri, 19 Jun 2009 19:59:46 +0200</pubDate><guid>http://daniel.kozminski.info/2009/06/19/playstation-portable-szybki-rzut-oka/</guid><category>Ogólne</category><category>Sony</category><category>PSP</category><category>Playstation Portable</category></item><item><title>Star Trek Zero</title><link>http://daniel.kozminski.info/2009/05/11/star-trek-zero/</link><description>Co prawda miałem iść już w piątek, ale dzięki splotowi niekorzystnych okoliczności (czyt. braku chętnych na opiekę na Juniorem Jr) wybraliśmy się z Żoną i Juniorem Sr dopiero w niedzielę. Szybka opinia - film jest dziwny, nawet bardzo.
Klimat wyjątkowo odbiega od wszystkiego, co było do tej pory w ST. Czyli jest dobrze, bo jest inaczej, niespodziewanie? Niekoniecznie - plot jest ciekawy (o tym chwilę dalej), nie ma chwili nudy, czego w nadmiernych ilościach dostarczał nam Nemesis, a jest jakoś... dziwnie ;) Zupełnie inaczej wyobrażałem sobie młodego Spocka (genialny w tej roli Zachary Quinto), żeby nie wspomnieć o JT Kirku, natomiast Scotty, Sulu i w szczególności Chekov (&quot;Łiktor, Łiktor&quot;) spełnili moje oczekiwania. Efekty specjalne to klasa sama w sobie, scenografia też - po raz pierwszy mogliśmy zobaczyć maszynownię wypełnioną labiryntem rur, wciąż żyjącą dwulitem (nawet w Enterprise jakoś było tam za czysto), natomiast mostek jakiś taki za sterylny...
Co do scenariusza to nie podobało mi się kilka rzeczy (UWAGA, SPOILERY!!!). Dlaczego ani Ziemia, ani Wolkan nie zostawiają porządnej floty dla obrony planety? Jeden górniczy okręt (no, może nowocześniejszy, bo z przyszłości) załatwia armadę ziemskich i wolkańskich statków bez strat. CAŁA Ziemia z technologią pozwalającą na budowanie statków warp nie może sobie poradzić z zawieszonym na orbicie wiertłem, ale dwóch kadetów ze spadochronami już tak. To mnie nieco zabolało.

Podsumowując film jest ciekawy i wart obejrzenia, co potwierdzają oceny na IMDB. Szkoda tylko, że tak mało bitew ;) Czekam na kilkusezonowy remake TOS.
</description><pubDate>Mon, 11 May 2009 20:57:46 +0200</pubDate><guid>http://daniel.kozminski.info/2009/05/11/star-trek-zero/</guid><category>Dom</category><category>Star Trek</category></item></channel></rss>
